niedziela, 16 września 2012

Rozdział 5



Stoję i nie wiem co powinnam teraz zrobić, co powinnam myśleć. Nie wierzę w to co się stało, to nie może być prawda! Strugi łez zalewają mi twarz, a ja czuję całkowity paraliż. On odszedł ze swoim znajomym, lecz w pewnym momencie odwrócił głowę w moją stronę, jakby chciał sprawdzić moją reakcję i wtedy nasze oczy się spotkały. Tego wyrazu twarzy nie zapomnę do końca życia. Niby smutek, a zarazem obojętność. Popatrzył na mnie tak jak by chciał mnie zatrzymać, przeprosić, ale to tylko puste spojrzenie. Co było dalej? Nie pamiętam. Obróciłam się i zaczęłam biec co sił w nogach, przed siebie, wzdłuż głównej ulicy New Cam. Czułam taki ból, rozpacz, gorycz w sercu i ogromne upokorzenie. Nigdy w życiu nie spotkało mnie nic gorszego. Cały czas biegnę. Gdzie? Przed siebie. Nie mam żadnego celu, tak jak i w moim życiu. Zgubił się sens życia. W jednej chwili straciłam kolejną bliską mi osobę- ojca.  Nie mam już taty i zaczynam wątpić w to, że on kiedykolwiek nim był. To dla mnie gorsze przeżycie niżeli by umarł. Wtedy byłoby mi ciężko, ale prędzej, czy później pogodziłabym się z tym i zaczęłabym żyć na nowo, ale pamiętałabym go jako osobę, która mimo wszystko mnie bardzo kochała, lecz rzadko kiedy to okazywała. Cały czas myślałam, że śmierć babci, to był cios od losu, ale najwyraźniej się myliłam. To co dzisiaj się stało dobiło mnie totalnie. Największemu wrogowi nie życzę tego, co przydarzyło się mi dzisiaj. Uwierzcie mi, naprawdę nie wiem co teraz mam zrobić? Wrócić do domu? Chyba właśnie go straciłam. Uciec w nieznane? Mój świat legną w gruzach. Jest jedną wielką ruiną i pobojowiskiem. Boże, dlaczego mi to robisz? Dlaczego patrzysz teraz na to spokojnie i nie reagujesz? Czy Ty naprawdę istniejesz? Czy to tylko wytwór mojej wyobraźni i innych ludzi, którzy pragną mieć kogoś, kto będzie nad nimi czuwał i z zaświatów, będzie kimś więcej niż tylko człowiekiem. Może to w co wierzyłam cały czas, to tylko jakieś brednie?  Błagam, pokaż mi, że jesteś i to co teraz myślę nie ma najmniejszego sensu. Chociaż wiem, że na to nie zasługuję. Pomóż mi. Czym ja sobie zasłużyłam na tyle cierpienia, co mnie w życiu spotyka? Niejeden człowiek przez całe swoje życie nie zaznał tyle rozczarowań co ja w ciągu 17 lat. Co tydzień chodzę do kościoła, modlę się codziennie, błagam Cię o jakąś zmianę w życiu, a Ty owszem, zmieniasz je, ale w coraz to gorsze. Weź mnie do siebie i skróć moje cierpienia. Tutaj na Ziemi nie mam już nikogo komu zależało by na mnie. Nie mam w nikim oparcia. Nie mam żadnego powodu, ni sensownego argumentu, aby dalej żyć. Wszystko straciło jakikolwiek sens. Ernest Crunch? Szanowany chirurg plastyczny? Pomaga ludziom, zmienia ich wygląd zewnętrzny, aby żyło się  im lżej i w końcu mogli zaakceptować siebie samych stając i spoglądając w lustro. Czy to szlachetne, kiedy nie potrafi nawet być ojcem. Jak dla mnie po prostu przestał istnieć. Boże, dlaczego oddałeś mnie tym ludziom, dlaczego nie pozwoliłeś mi zostać tam, gdzie byłam przed przyjściem na świat? U Ciebie. Tyle ludzi pragnie mieć dziecko, marzy o tym, a kiedy spełniłyby się ich modły, wszystko co materialne przestałoby mieć jakiekolwiek znaczenie, a dziecko zajęłoby pierwsze miejsce w ich hierarchii wartości. Bo rodzina powinna być najważniejsza, ale nie, Ty musiałeś mnie wysłać do ludzi dla których jestem tylko wpadką i najzwyczajniejszym przypadkiem, a zarazem balastem na całe życie, który tylko zawadza, a przy okazji totalnie rujnuje życie zawodowe. Bo cóż może zrobić piegowaty rudzielec? Tacy nie mogą zrobić kariery w tym kraju. Inne modele piękna są kreowane przez prasę czy telewizję. Kiedy powoli zaczęło mi się układać, to znowu wszystko zniszczyłeś, bo pozwoliłeś na to, aby tak się stało. Kim ja dla Ciebie jestem? Zabawką? Królikiem doświadczalnym, czy niechcianym dzieckiem? A może i dla Ciebie w niebie byłam kulą u nogi i  dlatego postanowiłeś mnie w ten sposób ukarać? Powiem Ci tak, wystarczająco cierpię, żaden ból cielesny nie może być porównany z bólem, który teraz odczuwam. Chyba dopiero teraz wiem ile zła może uczynić słowo. Jeżeli mnie widzisz i słyszysz moje myśli, to ulżyj mi, proszę. Weź mnie do siebie i wybaw z tego ziemskiego piekła, albo daj mi chociaż druga szansę, pozwól narodzić mi się na nowo, gdzie indziej. Tylko Ciebie potrzebuję i Ty możesz mi pomóc. Błagam, odezwij się, a nie patrz tym swoim boskim wzrokiem. Widzisz co ja teraz robię? Co się ze mną dzieje? Jakie emocje mi towarzyszą? Biegnę. Powoli czuję jak tracę siły. Nagle zapanowała zupełna ciemność. Nigdy nic podobnego nie czułam. Nic nie słyszę, nic nie widzę. Chcę poruszyć ręką, nogą, ale nie mam władzy nad swoim ciałem. Jakby ktoś mi ją odebrał.

6 komentarzy:

  1. WoW :D super rozdzial <3 Kiedy bedzie nastepny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. następny rozdział już w piątek :* zapraszam

      Usuń
  2. Wow ;D
    jestem dumna z tego, że Cię znam osobiście ! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Talenciara.

    Óla. ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział ^^ Bardzo fajnie tu masz ;D + Obserwuję ;3 Zajrzysz.? http://shineeopowiadanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Błagam , nie dodawajcie w komentarzach samych linków, takie komentarze będą od razu usuwane. Oczywiście praktykuję zasadę- komentarz za komentarz, obserwacja za obserwację ;*