-Witaj Aby, co się stało? W czym mogę ci pomóc?- zapytała.
-Nie
wiem czy jesteś w stanie mi pomóc, ale błagam, powiedz mi kim on
właściwie jest? Pierwszy raz go w życiu widzę, ale chyba jest dla mnie
kimś więcej niż tylko kolegą. A może to brat?- zapytałam czując
kompletna pustkę w głowie.
-Zapomniałam Ci powiedzieć- zaczęła, oczywiście, przez moją niecierpliwość i ciekawość przerwałam jej i zapytałam:
-Ale co się stało, dlaczego on się nie rusza? Co jest grane?
-Spokojnie, nie powiedziałam ci o tym?
-nie- rzekłam zmieszanym głosem.
-Ach
no tak, przepraszam, kiedy wzywasz mojej pomocy, abym mogła pojawić się
niepostrzeżenie, czas staje w miejscu, takie coś jak w telewizji STOP
KLATKA. Teraz kiedy nikt nie chodzi, panuje idealna cisza, nikt nam nie
przeszkadza, możemy rozmawiać w spokoju, a kiedy zniknę powrócisz do
czynności, którą robiłaś wcześniej i tyle. A więc tak. Zacznę wszystko
po kolei, jak już wcześniej wspomniałam, nie musimy się śpieszyć. Ten
chłopak to Michael jest twoim chłopakiem, jesteście już razem prawie od
roku, nie odstępuje cię ani na krok. Tamtego dnia tez był z tobą,
obwinia się, bo ciężko pracowałaś przed tamtym feralnym koncertem, a
żeby tego było mało, na początku złożyłaś mu życzenia urodzinowe i
zadedykowałaś mu koncert. To było miłe z twojej strony, ale niestety za
zbyt wielką cenę. No i niestety w efekcie stało się jak się stało.
-Dzięki,
wiesz, nie wiem sama co powiedzieć, nie wiem co o tym myśleć, jestem
zwykłą nastolatką, a przez jedno głupie życzenie zmieniło się wszystko,
jestem kimś kim tylko marzyłam być, otaczają mnie ludzie, dla których
jestem kimś, którzy mnie szanują, całkowicie inaczej niż wcześniej,
zaczyna się dziać coś dziwnego na widok tego chłopaka, tak na prawdę go
nie znam, a wewnętrznie czuję jakbym znała go już wieki. Każdy kogo
widzę jest dla mnie kimś obcym, chyba po prostu boję się, że sobie nie
poradzę w tym całym świecie sławy. Nie jestem na to przygotowana.-
powiedziałam ze łzami w oczach. Po prostu pękłam. Do końca nie wiem kim
jest Samanta, ale czuję, że jest jedyną osobą której jak na razie mogę
zaufać, przeszywa mnie dziwne uczucie, niby radość, ale zarazem strach o
to co będzie dalej. Kobieta spojrzała na mnie matczynym wzrokiem, a ja
dodałam- no i co teraz ze mną będzie jak ja sobie poradzę?
-Nie
martw się, nie mogę ci zdradzać przyszłości, ale jedyne co mogę ci
powiedzieć, to to, że musisz wszystkich bacznie obserwować, początkowo
będziesz traktowana ulgowo, lekarz stwierdził, że przez uraz głowy
możesz mieć chwilowe zaniki pamięci, dlatego też wszyscy będą starali
się powiedzieć jak najwięcej, abyś coś sobie przypomniała, a ty koduj
każdą informację, abyś później oficjalnie mogła powrócić do zdrowia i
normalnie funkcjonować w otoczeniu- powiedziała chwytając moją rękę i
delikatnie ściskając.
-Czy coś jeszcze chcesz wiedzieć?-zapytała.
-Nie, ale nie odchodź, bądź tutaj ze mną.- niestety zniknęła, a chwilę później ruszył czas i powróciłam do "świata żywych". On patrzył na mnie takim wzrokiem, jak bym co najmniej umierała.
-Przepraszam za wszystko, nie powinienem nakłaniać cię do tych prób, nie miałem do tego prawa, jestem skończonym idiotą. Myślałem tylko o sobie- mówił, a ja patrzyłam na niego dziwnym wzrokiem, było mi go strasznie żal, kiedy widziałam go takiego umartwiającego się nade mną, mówił jeszcze jakiś czas, ale jak dla mnie to na prawdę za wiele emocji, jak na jeden dzień.
-Nie pamiętasz mnie, prawda?- zapytał jednocześnie całując mnie po dłoni którą trzymał w ręce. No i znowu coś jakby przeszyło mnie od głowy do pięt. Jakby prąd czy iskry?
-Przepraszam, ale wiele rzeczy nie pamiętam, ale powoli staram się wszystko przyswoić. Przepraszam- powiedziałam i stało się coś dziwnego, uroniłam łzę. Ja uroniłam łzę? Aby? Nie to nie możliwe, nie płakałam od momentu kiedy byłam dzieckiem. Mama zawsze powtarzała, że płacz to oznaka słabości, a kobieta nie może być słaba. To co uczyła mnie przez całe życie, runęło w jednym momencie, czy on na prawdę stał się dla mnie kimś tak bardzo ważnym? No najwidoczniej tak. No i znowu biję się z myślami, część mnie cały czas przypomina mi o tym co było kiedyś, co zrobiłam, jaka byłam, co wtedy liczyło się dla mnie, jaki miałam zasady, ale druga część chce zacząć od nowa, wykorzystać w pełni szansę jaką dostałam od losu. Moje rozważania przerwał Michael.
-Wiesz, postaram się ci się pomóc, abyś jak najszybciej przypomniała sobie wszystko.- i w tym momencie kończąc nachylił się i pocałował mnie w usta. To było coś niezwykłego, nigdy nie czułam się taka szczęśliwa, może i mam 17 lat i pewnie większości z Was może wydawać się to głupie, ale nigdy, prze nigdy nie całowałam się z chłopakiem, właściwie nigdy nie miałam chłopaka takiego na poważnie, jakoś nie bardzo czułam taką potrzebę. Jak to się mówi, urodą nie grzeszyłam, dlatego wolałam siedzieć po cichu, z boku, nie rzucając się nikomu w oczy. Totalnie odleciałam. Nawet nie zdawałam sobie sprawę jakie to może być przyjemne czuć usta ukochanego na swoich ustach. O nie, nie mogę żyć tym co było, nie dość, że moje stare życie to było istne piekło, to jeszcze dodatkowo zrujnuje mi to co jest szansą na lepsze życie, przez moje głupie rozpamiętywanie, o tym co było kiedyś. To zamknięty rozdział. Od teraz obiecuję sobie, że w pełni będę korzystała z tego co los mi podarował i nie będę wracała do tego co było i co może zrujnować mi to co jest teraz. Kiedy odsunął swoje usta od moich, czułam, że z każdą chwilą pranę go coraz bardziej. Uśmiechnęłam się w myślach, on usiadł z powrotem na krześle.
-wiesz, z każdą chwilą spędzoną z tobą przypominają mi się nasze wspólne chwile, ale wiesz, może i dobrze, że tak się stało, dzięki temu będziemy mogli poznać się od nowa- rzekłam. No i mam nadzieję, że przed nim, będę mogła być sobą i nie będę musiała nikogo udawać, a moja chwilowa niewiedza będzie usprawiedliwiana amnezją. Czuję się taka szczęśliwa, czuję, że na nowo zaczynam żyć, to na prawdę cudowne uczucie.
-Tak i mam nadzieję, że mi kiedyś wybaczysz- powiedział swoim diabelsko męskim głosem.
*Dziękuję za komentarze i czekam na więcej, co niesamowicie motywuje do dalszej pracy :* pozdrawiam :*:*
** Po lewej stronie przy bohaterach dodaję zdjęcie nowego bohatera, który pojawił się w tym rozdziale
*** http://blogroku.pl/2012/kategorie/inne-lzycie,4qg,blog.html
LICZĘ NA WASZE GŁOSY NA BLOGA ROKU ! :*
poniedziałek, 21 stycznia 2013
wtorek, 1 stycznia 2013
Rozdział 9
-Nie pamiętasz nic?- zapytała zaniepokojonym głosem.
-Nie, nie mogę sobie niczego przypomnieć, widzę jak przez mgłę- powiedziałam. Czy ja faktycznie upadłam na głowę? Widzę jak przez mgłę? Co to miało znaczyć z mojej strony, ona zacznie mnie wypytywać, a przecież nie mam bladego pojęcia, co tak na prawdę się stało, powiem inaczej, nie mam prawa wiedzieć co się stało, bo jak by to powiedzieć narodziłam się na nowo.
-Spokojnie, musisz teraz odpoczywał, lekarz mówił, że możesz mieć teraz chwilową amnezję, ale to normalne po wypadku.-rzekła. Po wypadku ? Jakim wypadku? Co się stało tej biednej dziewczynie którą teraz jestem. Myśli kotłują mi się w głowie, nie mam bladego pojęcia, co mam o tym wszystkim myśleć, oszalałam? Nie, ten etap rozważań mam już za sobą, ale dlaczego to wszystko jest takie dziwne? Właściwie spełniły się moje marzenia, jestem kimś innym, tyle tylko, że podczas mówienia życzenia, zapomniałam powiedzieć: Chcę być kimś innym, o kim będę cokolwiek wiedziała. No ale jak to się mówi, trudno.
-Po wypadku?- zapytałam nieśmiałym głosem. No muszę dowiedzieć się co i jak, przecież własne myśli i rozważania mnie wykończą.
-Wiesz, wczoraj podczas koncertu, kiedy byłaś na scenie, w połowie piosenki zemdlałaś i uderzyłaś głową w ustawioną na środku sceny dekorację.-powiedziała. No to mnie troszeczkę wprawiło w osłupienie, co jak co, ale nigdy nie przewidziałabym takiego obrotu sprawy. Piosenkarka mam rozumieć? No cóż. Przecież ja nigdy nie śpiewałam, nawet z chóru kościelnego mnie wyrzucili, a uwierzcie mi tam należał każdy, no oczywiście oprócz mnie, no ale z wiadomych przyczyn. Przecież ja się do tego nie nadaję.
-Ale teraz leż i odpoczywaj, nie możesz się przemęczać, jeżeli chcesz szybko zacząć próby- mówiąc to chwyciła mnie za rękę, jakby się czegoś bała, jestem taka szczęśliwa. Coraz bardziej podoba mi się to nowe życie i to odkrywanie mojego nowego JA. Czuję, że mama się bardzo martwi, ale sama nie wiem czy jest o co, przecież świetnie się czuję. A tak właściwie, to co jest z tatą, ale o tym pewnie dowiem się później, najchętniej wszystkiego chciałabym się dowiedzieć teraz.
-Nie martw się mamo wszystko będzie dobrze.-powiedziałam z lekkim niedowierzaniem i zgodnie z tym co mówiła zamknęłam oczy i zasnęłam. Na prawdę czuję się jakać taka nie swoja, taka słaba. Jakiś czas późnej przebudził mnie trzask drzwi i kłótnia mamy z jakimś chłopakiem, który za wszelką cenę chciał wejść do mnie do pokoju. Otworzyłam oczy i ujrzałam najładniejszego chłopaka jakiego w życiu widziałam. Wysoki
-Niech mnie pani puści, muszę ją zobaczyć, od momentu jej wypadku, odchodzę od zmysłów, a wy nie pozwalacie mi się z nią zobaczyć.- powiedział.
-Ale ona śpi, nie budź jej, lekarz kazał jej dużo odpoczywać...-powiedziała
-Niech wejdzie, nie śpię już- przerwałam jej w połowie zdania. Kiedy to powiedziałam mama ominęła nieznajomego szepcząc mu coś do ucha i wyszła z pokoju. A on? Wyglądał bynajmniej olśniewająco. Miał ciemne włosy, brązowe oczy, wprost jak by ktoś ożywił chłopaka z mojej wyobraźni. To wprost nie możliwe, a jednak, ale co ja się dziwie, przecież mój świat wywrócił się do góry nogami. Wszedł do mojego pokoju ja patrzyłam na niego wzrokiem zakochanego kundla, nie mogłam wykrztusić ani słowa. To wszystko dzieje się zdecydowanie za szybko. Spojrzał na mnie, usiadł na krześle, które stało obok łóżka. Wpatrywał się we mnie wzrokiem pełnym troski, miłości i pożądania. Milczeliśmy wpatrując się w siebie, nagle przerwał ciszę.
-Martwiłem się o ciebie-powiedział takim męskim głosem, który wprost przeszył moje ciało. Nie potrafię nazwać tego co czuję. Przecież ja go tak właściwie nie znam. Kim on właściwie jest? Ale chwila. Ta kobieta, wróżka, czy opiekunka, jak ona się nazywa. Klasnęłam trzy razy w dłonie sylabizując jej imię, wszystko jakby stanęło w miejscu i nagle pojawiła się tak samo szybko jak wcześniej.
-Nie, nie mogę sobie niczego przypomnieć, widzę jak przez mgłę- powiedziałam. Czy ja faktycznie upadłam na głowę? Widzę jak przez mgłę? Co to miało znaczyć z mojej strony, ona zacznie mnie wypytywać, a przecież nie mam bladego pojęcia, co tak na prawdę się stało, powiem inaczej, nie mam prawa wiedzieć co się stało, bo jak by to powiedzieć narodziłam się na nowo.
-Spokojnie, musisz teraz odpoczywał, lekarz mówił, że możesz mieć teraz chwilową amnezję, ale to normalne po wypadku.-rzekła. Po wypadku ? Jakim wypadku? Co się stało tej biednej dziewczynie którą teraz jestem. Myśli kotłują mi się w głowie, nie mam bladego pojęcia, co mam o tym wszystkim myśleć, oszalałam? Nie, ten etap rozważań mam już za sobą, ale dlaczego to wszystko jest takie dziwne? Właściwie spełniły się moje marzenia, jestem kimś innym, tyle tylko, że podczas mówienia życzenia, zapomniałam powiedzieć: Chcę być kimś innym, o kim będę cokolwiek wiedziała. No ale jak to się mówi, trudno.
-Po wypadku?- zapytałam nieśmiałym głosem. No muszę dowiedzieć się co i jak, przecież własne myśli i rozważania mnie wykończą.
-Wiesz, wczoraj podczas koncertu, kiedy byłaś na scenie, w połowie piosenki zemdlałaś i uderzyłaś głową w ustawioną na środku sceny dekorację.-powiedziała. No to mnie troszeczkę wprawiło w osłupienie, co jak co, ale nigdy nie przewidziałabym takiego obrotu sprawy. Piosenkarka mam rozumieć? No cóż. Przecież ja nigdy nie śpiewałam, nawet z chóru kościelnego mnie wyrzucili, a uwierzcie mi tam należał każdy, no oczywiście oprócz mnie, no ale z wiadomych przyczyn. Przecież ja się do tego nie nadaję.
-Ale teraz leż i odpoczywaj, nie możesz się przemęczać, jeżeli chcesz szybko zacząć próby- mówiąc to chwyciła mnie za rękę, jakby się czegoś bała, jestem taka szczęśliwa. Coraz bardziej podoba mi się to nowe życie i to odkrywanie mojego nowego JA. Czuję, że mama się bardzo martwi, ale sama nie wiem czy jest o co, przecież świetnie się czuję. A tak właściwie, to co jest z tatą, ale o tym pewnie dowiem się później, najchętniej wszystkiego chciałabym się dowiedzieć teraz.
-Nie martw się mamo wszystko będzie dobrze.-powiedziałam z lekkim niedowierzaniem i zgodnie z tym co mówiła zamknęłam oczy i zasnęłam. Na prawdę czuję się jakać taka nie swoja, taka słaba. Jakiś czas późnej przebudził mnie trzask drzwi i kłótnia mamy z jakimś chłopakiem, który za wszelką cenę chciał wejść do mnie do pokoju. Otworzyłam oczy i ujrzałam najładniejszego chłopaka jakiego w życiu widziałam. Wysoki
-Niech mnie pani puści, muszę ją zobaczyć, od momentu jej wypadku, odchodzę od zmysłów, a wy nie pozwalacie mi się z nią zobaczyć.- powiedział.
-Ale ona śpi, nie budź jej, lekarz kazał jej dużo odpoczywać...-powiedziała
-Niech wejdzie, nie śpię już- przerwałam jej w połowie zdania. Kiedy to powiedziałam mama ominęła nieznajomego szepcząc mu coś do ucha i wyszła z pokoju. A on? Wyglądał bynajmniej olśniewająco. Miał ciemne włosy, brązowe oczy, wprost jak by ktoś ożywił chłopaka z mojej wyobraźni. To wprost nie możliwe, a jednak, ale co ja się dziwie, przecież mój świat wywrócił się do góry nogami. Wszedł do mojego pokoju ja patrzyłam na niego wzrokiem zakochanego kundla, nie mogłam wykrztusić ani słowa. To wszystko dzieje się zdecydowanie za szybko. Spojrzał na mnie, usiadł na krześle, które stało obok łóżka. Wpatrywał się we mnie wzrokiem pełnym troski, miłości i pożądania. Milczeliśmy wpatrując się w siebie, nagle przerwał ciszę.
-Martwiłem się o ciebie-powiedział takim męskim głosem, który wprost przeszył moje ciało. Nie potrafię nazwać tego co czuję. Przecież ja go tak właściwie nie znam. Kim on właściwie jest? Ale chwila. Ta kobieta, wróżka, czy opiekunka, jak ona się nazywa. Klasnęłam trzy razy w dłonie sylabizując jej imię, wszystko jakby stanęło w miejscu i nagle pojawiła się tak samo szybko jak wcześniej.
poniedziałek, 31 grudnia 2012
Liebster awards
Z racji, że zostałam nominowana do Liebster awards po raz drugi, a więc na obie nominacje tak jak osoba, która mnie nominowała, odpowiem za jednym razem
Pierwsza nominacja od martina155
http://1dblogdlakazdego2.blogspot.com
1. Imię:
Patrycja
2. Ile masz lat?
17
3. Jak długo prowadzisz bloga?
od prawie 5 miesięcy
4. Jak to się stało że zaczęłaś go pisać?
To długa historia, pewna koleżanka prowadzi bloga, pewnego dnia poprosiła mnie, żebym opublikowała posta na jej blogu (który wcześniej napisała), bo ona nie miała dostępu do internetu, no i tym też sposobem dowiedziałam się, że ma bloga, a wtedy zaczęłam obserwować co pisze i jak pisze, bardzo mi się to spodobało i do dzisiaj uważam ją za moje guru (jeżeli chodzi o pisanie) i to ona mnie namówiła do pisania i tak właśnie zaczęła się podróż z pisaniem
5. Twoje inspiracje?
Jeżeli chodzi o osoby które mnie inspirują, to troszkę tego jest, szukam inspiracji pośród ludzi, którzy mnie otaczają, bo są to różne charaktery, którzy nie raz nawet nie zdając sobie sprawy inspirują mnie bardziej niż nie jedna osoba publiczna
6. Pomaga ci ktoś pisać?
Raczej nie, chociaż czasami kiedy mam problem z nazwaniem pewnych czynności radzę się pewnej osoby. Której za wszystko dziękuję :*:*
7. Ostatnia rzecz jakąś byś zrobiła to?
Wyznałabym chłopakowi miłość jako pierwsza.
8. Lubisz 1D jeśli tak to za co?
Tak lubię. Za to, że mimo tego, że stali się popularni z dnia na dzień dzięki programowi, zachowali swój indywidualizm, a zarazem świetnie brzmią w całości, jako zespół, a kasa nie uderzyła im do głowy.
9. Czego nienawidzisz?
Nienawidzę kłamstwa i fałszywości.
10. Kim są dla ciebie przyjaciele?
Przyjaciele to ludzie przy których nie muszę nikogo udawać i jestem po prostu sobą, nie są to osoby które tylko przytakują, ale potrafią mi powiedzieć, żebym się np. ogarnęła, bo coś zrobiłam źle itp. To ludzie, na których zawszę mogę liczyć i na odwrót
11. Najważniejsza osoba w twoim życiu to?
Nie mam jednej najważniejszej osoby. Ale jednymi z kilku, to rodzice, brat i przyjaciółka.
Druga nominacja od TheNikaJB
http://someone-between-us.blogspot.com/
Pierwsza nominacja od martina155
http://1dblogdlakazdego2.blogspot.com
1. Imię:
Patrycja
2. Ile masz lat?
17
3. Jak długo prowadzisz bloga?
od prawie 5 miesięcy
4. Jak to się stało że zaczęłaś go pisać?
To długa historia, pewna koleżanka prowadzi bloga, pewnego dnia poprosiła mnie, żebym opublikowała posta na jej blogu (który wcześniej napisała), bo ona nie miała dostępu do internetu, no i tym też sposobem dowiedziałam się, że ma bloga, a wtedy zaczęłam obserwować co pisze i jak pisze, bardzo mi się to spodobało i do dzisiaj uważam ją za moje guru (jeżeli chodzi o pisanie) i to ona mnie namówiła do pisania i tak właśnie zaczęła się podróż z pisaniem
5. Twoje inspiracje?
Jeżeli chodzi o osoby które mnie inspirują, to troszkę tego jest, szukam inspiracji pośród ludzi, którzy mnie otaczają, bo są to różne charaktery, którzy nie raz nawet nie zdając sobie sprawy inspirują mnie bardziej niż nie jedna osoba publiczna
6. Pomaga ci ktoś pisać?
Raczej nie, chociaż czasami kiedy mam problem z nazwaniem pewnych czynności radzę się pewnej osoby. Której za wszystko dziękuję :*:*
7. Ostatnia rzecz jakąś byś zrobiła to?
Wyznałabym chłopakowi miłość jako pierwsza.
8. Lubisz 1D jeśli tak to za co?
Tak lubię. Za to, że mimo tego, że stali się popularni z dnia na dzień dzięki programowi, zachowali swój indywidualizm, a zarazem świetnie brzmią w całości, jako zespół, a kasa nie uderzyła im do głowy.
9. Czego nienawidzisz?
Nienawidzę kłamstwa i fałszywości.
10. Kim są dla ciebie przyjaciele?
Przyjaciele to ludzie przy których nie muszę nikogo udawać i jestem po prostu sobą, nie są to osoby które tylko przytakują, ale potrafią mi powiedzieć, żebym się np. ogarnęła, bo coś zrobiłam źle itp. To ludzie, na których zawszę mogę liczyć i na odwrót
11. Najważniejsza osoba w twoim życiu to?
Nie mam jednej najważniejszej osoby. Ale jednymi z kilku, to rodzice, brat i przyjaciółka.
Druga nominacja od TheNikaJB
http://someone-between-us.blogspot.com/
1. Skąd jesteś?
ze śląska
2. Pamiętasz co było pierwszym tekstem/ książką/piosenką jaką napisałaś? O czym to było?
to były jakieś bajki, ale nie pamiętam o czym :D
3. Jak wyglądałaby twoja wymarzona randka i gdzie by ona była?
Nigdy o tym nie myślałam, ale pewnie, w jakiejś restauracji, przy świecach :))
4. Co cię pociąga u facetów?
Pociąga mnie zaradność, szczerość, pewność siebie i to, że facet dba o siebie, ale nie przesadnie, bo to są dwie różne rzeczy
5. Masz jakieś tatuaże? Lub chciałabyś mieć?:D
Nie mam tatuaży i nie chcę mieć
6. Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?
Tak wierzę :)
7. 3 najważniejsze rzeczy w życiu?
szczerość, miłość, rodzina
8. Gdybyś miała jechać na bezludną wyspę, to jakie 3 rzeczy byś wzięła?
telefon, chłopaka, laptopa
9. Twoje marzenia?
Chciałabym zostać prawnikiem :))
10. Jaki najdziwniejszy prezent dostałaś?
Jajko z porcelany
11. Emm, nie wiem o co by tu zapytać.:) Byłaś kiedyś zakochana?
Nie, myślę, że można to nazwać bardziej zauroczeniem
Nominowałam 11 blogów:
1. http://shoowers.blogspot.com/
2. http://xnastolatki.blogspot.com/
3.http://b-for-beautiful-nails.blogspot.com/
4.http://dziewczynawnerdach.blogspot.com/
5.http://jola-fashion.blogspot.com/
6.http://niusiaa.blogspot.com/
7.http://iwakeupinfear.blogspot.com/
8.http://soulofinspirationn.blogspot.com/
9.http://our-friendship-our-lifes.blogspot.com/
10.http://akdols.blogspot.com/
11.http://alwayssmilel.blogspot.com/
No i pytania ode mnie:
1. Jak masz na imię?
2. Jak długo piszesz bloga?
3. Co jest Twoim marzeniem?
4. Kim chciałabyś zostać w przyszłości?
5. Co lubisz robić, co sprawia Ci przyjemność ?
6. Czy masz jakiegoś chłopaka?
7. Lubisz zwierzęta?
8. Co jest dla Ciebie ważniejsze, wygląd czy charakter?
9. Jakiego rodzaju filmy lubisz ?
10. Czego nigdy w życiu byś nie zrobiła?
11. Czy jest coś czego się wstydzisz ?
niedziela, 23 grudnia 2012
Rozdział 8
Umarłam? Nie, coś mi się tutaj nie zgadza. W takim razie co z moim poprzednim życiem? Ale chwileczkę, nie no przecież chyba zaczynam popadać w paranoję, bo nadal nazywam się Aby. Rozmyślając zasnęłam. Jakiś czas później obudził mnie głos lekarza rozmawiającego z mamą, który zapewniał ją, że wszystko będzie w porządku, że to wszystko efekt przemęczenia, rozmawiali jeszcze jakiś czas, ale nie mogłam zrozumieć o czym, słyszałam bełkot. Jakiś czas później lekarz wyszedł, a mama usiadła obok mnie głaskając mnie po ręce, to było takie miłe, chciałam aby ta chwila dosłownie trwała wiecznie, jeszcze nie wiem co się stało, ale zaczyna mi się to podobać, może w końcu coś się zmieni w moim życiu, ale skoro znowu odpływam wplątując się w wojnę myśli, no to co ja wczoraj robiłam? Hmmm. Siedziałam i przeklinałam cały świat za to, że jestem taka beznadziejna i bezużyteczna, tak jakby to była kogoś wina. Kiedy otworzyłam oczy nikogo już nie było w moim pokoju, mama podczas mojego pogrążenia we śnie, musiała niezauważenie wyjść z pokoju. Co teraz mam w głowie i o czym teraz myślę ? Powiem Wam. O niczym. Nic mi nie pasuje, do tej cholernej układanki, jak to się mówi, zazwyczaj na filmach w tym momencie bohaterka leżąc beztrosko w łóżku uświadamia sobie krok po kroku co zaszło w jej życiu i dochodzi do tego jak to się stało. A ja? Nie mam bladego pojęcia. Nie no chyba do reszty zwariowałam, przecieram ze zdumienia oczy i widzę wysoką postać kobiety, która patrzy się na mnie z uśmiechem na ustach.
- Nie bój się, jestem ta która ma Ci pomóc odnaleźć się w nowej dla ciebie sytuacji.- rzekła. Głos miała taki delikatny, jakby faktycznie miała dobre intencje.
-Nie wiesz jak się tutaj znalazłaś?-zapytała. No oczywiście, że nie wiem, głupie pytanie. Co ja tutaj robie to jedno, ale co ona tutaj robi to drugie. No chyba oszalałam do reszty. Przecież ona wygląda jak anioł z bajek dla dzieci, jest na prawdę ładna.
-Spokojnie. Nazywam się Samanta. Od wczoraj zostałam twoją opiekunką.
-Opiekunką? - zapytałam z niedowierzaniem. No co jak co, ale opiekunka, zamiast mi pomóc, ta kobieta plącze wszystko i czuję się jeszcze bardziej w rozsypce, to tak jak by ktoś mój świat pokroił na milion maleńkich kawałeczków i w ciągu minuty kazał mi poukładać z powrotem, to na prawdę niewykonalne, czuję się taka bezradna, mam nadzieję, że ona na prawdę powie mi, co do cholery tutaj się dzieje.
-Twoje życie które wiodłaś do wczoraj, zniknęło, zgodnie z twoim życzeniem w którym powiedziałaś, że chciałabyś być kimś innym. No i jesteś. Stara Aby nigdy nie istniała, pozostanie ona tylko w twoich wspomnieniach. Jesteś kimś, kim zawsze chciałaś być. Rodzice poświęcają ci tyle czasu ile chcesz i ile od nich wymagasz. Nie możesz nikomu powiedzieć o tym jak wyglądało twoje poprzednie życie, ponieważ to by cię zniszczyło i twoją karierę. Zmienił się też twój wygląd zewnętrzny. Wyglądasz całkowicie inaczej, tak tez widzą cię ludzie, ale żebyś nie doznała zbyt wielkiego szoku, za każdym razem jak spojrzysz w lustro zobaczysz jakąś zmianę, nowość w Twoim wyglądzie. Jak na razie, to chyba wszystko co mam ci do powiedzenia, kiedy będziesz potrzebowała mojej pomocy, klaśnij trzy razy w dłonie sylabizując moje imię, a pomogę ci w każdej sytuacji.- powiedziała.
-Ale...- zaczęłam, niestety, znikła tak szybko jak szybko się pojawiła. W tym momencie sama nie wiem co mam czuć, to żart? Czy tez faktycznie spełniło się moje życzenie? Nigdy nie urodziła się moja wewnętrzna Aby, czuję się taka pusta, jak bym na nowo się narodziła, ale mam świadomość tego co było kiedyś, jest fajnie, ale za razem tęsknie, kiedy pomyślę, że straciłam wszystko. Właśnie mi się przypomniały słowa, w których powiedziała, że za każdym razem, kiedy spojrzę w lustro dostrzegę nowe zmiany. Nie zastanawiając się ani dłużej, wstałam i podbiegłam do toaletki z lustrem. To co zobaczyłam faktycznie mnie zaskoczyło, mój kolor włosów trochę ściemniał i przestał przypominać istna marchewkę, spojrzałam jeszcze raz i tak kilka razy. do momentu kiedy wykonując powtórzenie nie dostrzegłam już żadnej poprawki. Wpatruję się i nie mogę uwierzyć w to co widzę. Czy to na prawdę ja? Wcześniej zachwycałam się moim brakiem piegów, ale teraz to co widzę, sprawiło, że powoli zaczynają znikać moje troski i zaczynam zapominać o moim poprzednim życiu, bo to, które dopiero zaczynam, zaczyna mi się bardzo, ale to bardzo podobać. Moja twarz jest wprost idealna, różowe usta i to o czym od dawna marzyłam, brązowe oczy. No i co więcej powiem, jestem brunetką. Nie wiem jak to wszystko mogło się stać, ale chyba dopiero teraz czuję, że żyję, nigdy wcześniej nie czułam się tak bardzo szczęśliwa. Mój zachwyt przerwała mama wchodząc do pokoju.
-Co ty kochanie robisz? już do łóżka, przecież wiesz, ze lekarz kazał ci teraz odpoczywać.- powiedziała troskliwym głosem.
-Tak, przepraszam.- powiedziałam. Cały czas mnie zastanawia ten opatrunek na głowie i dlaczego muszę odpoczywać? Może jestem obłożnie chora? No i znowu odpłynęłam, powróciłam na ziemię, kiedy zobaczyłam mamę wychodzącą z pokoju.
-mamo...- powiedziałam cichym głosem.
-Tak Aby?- zapytała podchodząc i siadając przy mnie.
-Powiedz mi co się tak na prawdę stało, bo nic nie mogę sobie przypomnieć- powiedziałam. No wiem, ze niby miałam nie mówić o tym, że nic nie wiem i nic nie pamiętam, ale przecież coś się stało, mam bandaż na głowie. Fakt, że wszystko zapomniałam może idealnie spasuje do zaistniałej sytuacji. Ale nie zależnie od tego co mama mi powie, czy jestem obłożnie chora i zaraz umrę, czy to zwykły wypadek, ale warto było dożyć chwili w której tak niedostępna i mało osiągalna dla mnie kobieta, jaką była moja matka, jest przy mnie.

*znowu wszystkich przepraszam, za tępo mojego pisania, ale obiecuję poprawę.
**Jutro jest Wigilia, chciałabym wszystkim z tej okazji złożyć życzenia. Zdrowych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia :*
*** no i oczywiście czekam na wasze komentarze :))
- Nie bój się, jestem ta która ma Ci pomóc odnaleźć się w nowej dla ciebie sytuacji.- rzekła. Głos miała taki delikatny, jakby faktycznie miała dobre intencje.
-Nie wiesz jak się tutaj znalazłaś?-zapytała. No oczywiście, że nie wiem, głupie pytanie. Co ja tutaj robie to jedno, ale co ona tutaj robi to drugie. No chyba oszalałam do reszty. Przecież ona wygląda jak anioł z bajek dla dzieci, jest na prawdę ładna.
-Spokojnie. Nazywam się Samanta. Od wczoraj zostałam twoją opiekunką.
-Opiekunką? - zapytałam z niedowierzaniem. No co jak co, ale opiekunka, zamiast mi pomóc, ta kobieta plącze wszystko i czuję się jeszcze bardziej w rozsypce, to tak jak by ktoś mój świat pokroił na milion maleńkich kawałeczków i w ciągu minuty kazał mi poukładać z powrotem, to na prawdę niewykonalne, czuję się taka bezradna, mam nadzieję, że ona na prawdę powie mi, co do cholery tutaj się dzieje.
-Twoje życie które wiodłaś do wczoraj, zniknęło, zgodnie z twoim życzeniem w którym powiedziałaś, że chciałabyś być kimś innym. No i jesteś. Stara Aby nigdy nie istniała, pozostanie ona tylko w twoich wspomnieniach. Jesteś kimś, kim zawsze chciałaś być. Rodzice poświęcają ci tyle czasu ile chcesz i ile od nich wymagasz. Nie możesz nikomu powiedzieć o tym jak wyglądało twoje poprzednie życie, ponieważ to by cię zniszczyło i twoją karierę. Zmienił się też twój wygląd zewnętrzny. Wyglądasz całkowicie inaczej, tak tez widzą cię ludzie, ale żebyś nie doznała zbyt wielkiego szoku, za każdym razem jak spojrzysz w lustro zobaczysz jakąś zmianę, nowość w Twoim wyglądzie. Jak na razie, to chyba wszystko co mam ci do powiedzenia, kiedy będziesz potrzebowała mojej pomocy, klaśnij trzy razy w dłonie sylabizując moje imię, a pomogę ci w każdej sytuacji.- powiedziała.
-Ale...- zaczęłam, niestety, znikła tak szybko jak szybko się pojawiła. W tym momencie sama nie wiem co mam czuć, to żart? Czy tez faktycznie spełniło się moje życzenie? Nigdy nie urodziła się moja wewnętrzna Aby, czuję się taka pusta, jak bym na nowo się narodziła, ale mam świadomość tego co było kiedyś, jest fajnie, ale za razem tęsknie, kiedy pomyślę, że straciłam wszystko. Właśnie mi się przypomniały słowa, w których powiedziała, że za każdym razem, kiedy spojrzę w lustro dostrzegę nowe zmiany. Nie zastanawiając się ani dłużej, wstałam i podbiegłam do toaletki z lustrem. To co zobaczyłam faktycznie mnie zaskoczyło, mój kolor włosów trochę ściemniał i przestał przypominać istna marchewkę, spojrzałam jeszcze raz i tak kilka razy. do momentu kiedy wykonując powtórzenie nie dostrzegłam już żadnej poprawki. Wpatruję się i nie mogę uwierzyć w to co widzę. Czy to na prawdę ja? Wcześniej zachwycałam się moim brakiem piegów, ale teraz to co widzę, sprawiło, że powoli zaczynają znikać moje troski i zaczynam zapominać o moim poprzednim życiu, bo to, które dopiero zaczynam, zaczyna mi się bardzo, ale to bardzo podobać. Moja twarz jest wprost idealna, różowe usta i to o czym od dawna marzyłam, brązowe oczy. No i co więcej powiem, jestem brunetką. Nie wiem jak to wszystko mogło się stać, ale chyba dopiero teraz czuję, że żyję, nigdy wcześniej nie czułam się tak bardzo szczęśliwa. Mój zachwyt przerwała mama wchodząc do pokoju.
-Co ty kochanie robisz? już do łóżka, przecież wiesz, ze lekarz kazał ci teraz odpoczywać.- powiedziała troskliwym głosem.
-Tak, przepraszam.- powiedziałam. Cały czas mnie zastanawia ten opatrunek na głowie i dlaczego muszę odpoczywać? Może jestem obłożnie chora? No i znowu odpłynęłam, powróciłam na ziemię, kiedy zobaczyłam mamę wychodzącą z pokoju.
-mamo...- powiedziałam cichym głosem.
-Tak Aby?- zapytała podchodząc i siadając przy mnie.
-Powiedz mi co się tak na prawdę stało, bo nic nie mogę sobie przypomnieć- powiedziałam. No wiem, ze niby miałam nie mówić o tym, że nic nie wiem i nic nie pamiętam, ale przecież coś się stało, mam bandaż na głowie. Fakt, że wszystko zapomniałam może idealnie spasuje do zaistniałej sytuacji. Ale nie zależnie od tego co mama mi powie, czy jestem obłożnie chora i zaraz umrę, czy to zwykły wypadek, ale warto było dożyć chwili w której tak niedostępna i mało osiągalna dla mnie kobieta, jaką była moja matka, jest przy mnie.
*znowu wszystkich przepraszam, za tępo mojego pisania, ale obiecuję poprawę.
**Jutro jest Wigilia, chciałabym wszystkim z tej okazji złożyć życzenia. Zdrowych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia :*
*** no i oczywiście czekam na wasze komentarze :))
niedziela, 21 października 2012
Rozdział 7
Nagle ktoś zaczął mnie szturchać i budzić miłym głosem.
-Aby wstań, śniadanie już czeka na dole- w tej chwili totalnie osłupiałam. Ktoś mnie budzi, a w dodatku woła na śniadanie? To sen. Kiedy otworzyłam oczy dostrzegłam zamykające się drzwi pokoju. Ale to co zobaczyłam jeszcze bardziej wprowadziło mnie w osłupienie. Leżałam w nieswoim łóżku. Rozglądnęłam się wokoło. Nie znałam tego miejsca. Nie wiedziałam gdzie jestem. Przyjrzałam się powoli ścianom, meblom, dekoracjom, zawsze marzyłam o takim pokoju, ale nigdy go nie miałam. Co się stało? Gdzie jestem? Co ja wczoraj wieczorem robiłam? Przecież nie piłam. Ale jeżeli ktoś mi zrobił żart, to wyszedł, bo tu jest cudownie. Pamiętam kiedy kładłam się spać w moim małym, szarym i ciemnym pokoju, pamiętam wszystko co się wtedy wydarzyło, ale... nie, to nie możliwe. Podeszłam do wielkiej toaletki, która była ustawiona pod oknem i spojrzałam w lustro, to co zobaczyłam wprawiło mnie w jeszcze większe zdumienie, to byłam ja, ta sama Aby co wcześniej, ale jak by inna, taka dużo ładniejsza. Moje piegi zniknęły, a twarz raczej przypominała modelkę, niż zwykłą mnie, jedyne co to moja głowa była owinięta bandażem. Pierwszy raz podobało mi się to co zobaczyłam. Nie wierze, że to powiedziałam, ale to zapewne moja wybujała wyobraźnia płata mi figle, a kiedy wydostanę się z tego amoku piękna i wrócę do rzeczywistości, znowu spotka mnie ogromne rozczarowanie i brutalna prawda. Po raz ostatni, przed wyjściem spojrzałam na pokój. Duże łóżko z baldachimem na podwyższeniu, ogromne biurko, sofa, na ścianie mnóstwo obrazów, własna łazienka i dziwne tajemnicze drzwi, podeszłam do nich delikatnie uchylając. To co zobaczyłam sprawiło, że zdębiałam totalnie. Za drzwiami znajdowała się ogromna garderoba. Po jednej stronie znajdowały się same buty, począwszy od kozaków, po klapki czy szpilki, po drugiej stronie poukładane były spodnie, na wieszakach wisiały kurtki, spódniczki, sukienki, bluzki, sweterki, a wszystko było poukładane kolorystycznie, a na przeciwko znajdowała się półka z samymi dodatkami. Weszłam do własnej szafy? Nie to nie możliwe, to się nie dzieje na prawdę. Czułam się jak w najmodniejszym sklepie z ubraniami. Czy ja nadal śnię? I nagle znowu zawołał mnie tajemniczy głos.
- Aby śniadanie czeka.- nie mogąc do końca uwierzyć własnym oczom i uszom, wyszłam z pokoju i znowu to co ujrzałam, było takie piękne, jak ze snu, zeszłam na dół i zobaczyłam, że w jadalni stoi...Moja mama? Nie no myślę, że jak na dzisiaj dość wrażeń.
- To jakiś żart?- zapytałam.
- Ale o co Ci chodzi kochanie?- zapytała spokojnym i opanowanym głosem.
-No to wszystko. Ten dom, mój wygląd?
-Ale na prawdę kochanie nie mam pojęcia o co ci chodzi, zjedz proszę śniadanie i idź się połóż, po południu przyjdzie do Ciebie lekarz i sprawdzi czy wszystko w porządku. Nie możesz się teraz przemęczać. Musisz odpoczywać, żeby powrócić do formy- rzekła troskliwym głosem. Co jest grane? Czy ja już do końca postradałam zmysły? Lekarz? Po co, przecież wszystko jest ze mną w porządku, niech ja tylko dorwę Kate i Toma, to na pewno ich sprawka. Mama podeszła, przytuliła mnie i zapytała, czy przynieść mi śniadanie na górę, ja oczywiście, powiedziałam, że nie, że czuję się dobrze i zjem na dole. Kiedy zobaczyłam tak pięknie nakryty stół, jak by na przyjęcie i te wszystkie przysmaki, nie wiedziałam od czego zacząć. Stwierdziłam, że skoro Tom i Kate świetnie się bawią to dlaczego ja się mam bawić gorzej od nich? Dzisiaj byłam wyjątkowo głodna, jak bym nie jadła miesiącami. Po śniadaniu mama odprowadziła mnie do pokoju i kazała położyć się spać i wyszła. Czy ktoś mi w końcu wytłumaczy co tu się do cholery dzieje? Mama zachowuje się, jak bym była dla niej najważniejszą osobą w życiu w dodatku jak bym była na coś chora, a przecież to Kim jest jej wymarzoną córeczką, co prawda nie jest jej biologiczną matka, ale i tak spędza z nią cały swój wolny czas, a dom w którym się znajduje, przypomina willę, o której marzy każda nastolatka. Ja na prawdę nie mam pojęcia co się ze mną stało. Może umarłam i obudziłam się w innym wcieleniu?

*przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale chyba sami wiecie nauka i te sprawy, ale obiecuję, że będę teraz pisała w miarę regularnie
**Dziękuję Ci M. za pomoc :*
*** No i czekam z niecierpliwością na komentarze, bo one są jedyną motywację na napisanie kolejnego rozdziału
-Aby wstań, śniadanie już czeka na dole- w tej chwili totalnie osłupiałam. Ktoś mnie budzi, a w dodatku woła na śniadanie? To sen. Kiedy otworzyłam oczy dostrzegłam zamykające się drzwi pokoju. Ale to co zobaczyłam jeszcze bardziej wprowadziło mnie w osłupienie. Leżałam w nieswoim łóżku. Rozglądnęłam się wokoło. Nie znałam tego miejsca. Nie wiedziałam gdzie jestem. Przyjrzałam się powoli ścianom, meblom, dekoracjom, zawsze marzyłam o takim pokoju, ale nigdy go nie miałam. Co się stało? Gdzie jestem? Co ja wczoraj wieczorem robiłam? Przecież nie piłam. Ale jeżeli ktoś mi zrobił żart, to wyszedł, bo tu jest cudownie. Pamiętam kiedy kładłam się spać w moim małym, szarym i ciemnym pokoju, pamiętam wszystko co się wtedy wydarzyło, ale... nie, to nie możliwe. Podeszłam do wielkiej toaletki, która była ustawiona pod oknem i spojrzałam w lustro, to co zobaczyłam wprawiło mnie w jeszcze większe zdumienie, to byłam ja, ta sama Aby co wcześniej, ale jak by inna, taka dużo ładniejsza. Moje piegi zniknęły, a twarz raczej przypominała modelkę, niż zwykłą mnie, jedyne co to moja głowa była owinięta bandażem. Pierwszy raz podobało mi się to co zobaczyłam. Nie wierze, że to powiedziałam, ale to zapewne moja wybujała wyobraźnia płata mi figle, a kiedy wydostanę się z tego amoku piękna i wrócę do rzeczywistości, znowu spotka mnie ogromne rozczarowanie i brutalna prawda. Po raz ostatni, przed wyjściem spojrzałam na pokój. Duże łóżko z baldachimem na podwyższeniu, ogromne biurko, sofa, na ścianie mnóstwo obrazów, własna łazienka i dziwne tajemnicze drzwi, podeszłam do nich delikatnie uchylając. To co zobaczyłam sprawiło, że zdębiałam totalnie. Za drzwiami znajdowała się ogromna garderoba. Po jednej stronie znajdowały się same buty, począwszy od kozaków, po klapki czy szpilki, po drugiej stronie poukładane były spodnie, na wieszakach wisiały kurtki, spódniczki, sukienki, bluzki, sweterki, a wszystko było poukładane kolorystycznie, a na przeciwko znajdowała się półka z samymi dodatkami. Weszłam do własnej szafy? Nie to nie możliwe, to się nie dzieje na prawdę. Czułam się jak w najmodniejszym sklepie z ubraniami. Czy ja nadal śnię? I nagle znowu zawołał mnie tajemniczy głos.
- Aby śniadanie czeka.- nie mogąc do końca uwierzyć własnym oczom i uszom, wyszłam z pokoju i znowu to co ujrzałam, było takie piękne, jak ze snu, zeszłam na dół i zobaczyłam, że w jadalni stoi...Moja mama? Nie no myślę, że jak na dzisiaj dość wrażeń.
- To jakiś żart?- zapytałam.
- Ale o co Ci chodzi kochanie?- zapytała spokojnym i opanowanym głosem.
-No to wszystko. Ten dom, mój wygląd?
-Ale na prawdę kochanie nie mam pojęcia o co ci chodzi, zjedz proszę śniadanie i idź się połóż, po południu przyjdzie do Ciebie lekarz i sprawdzi czy wszystko w porządku. Nie możesz się teraz przemęczać. Musisz odpoczywać, żeby powrócić do formy- rzekła troskliwym głosem. Co jest grane? Czy ja już do końca postradałam zmysły? Lekarz? Po co, przecież wszystko jest ze mną w porządku, niech ja tylko dorwę Kate i Toma, to na pewno ich sprawka. Mama podeszła, przytuliła mnie i zapytała, czy przynieść mi śniadanie na górę, ja oczywiście, powiedziałam, że nie, że czuję się dobrze i zjem na dole. Kiedy zobaczyłam tak pięknie nakryty stół, jak by na przyjęcie i te wszystkie przysmaki, nie wiedziałam od czego zacząć. Stwierdziłam, że skoro Tom i Kate świetnie się bawią to dlaczego ja się mam bawić gorzej od nich? Dzisiaj byłam wyjątkowo głodna, jak bym nie jadła miesiącami. Po śniadaniu mama odprowadziła mnie do pokoju i kazała położyć się spać i wyszła. Czy ktoś mi w końcu wytłumaczy co tu się do cholery dzieje? Mama zachowuje się, jak bym była dla niej najważniejszą osobą w życiu w dodatku jak bym była na coś chora, a przecież to Kim jest jej wymarzoną córeczką, co prawda nie jest jej biologiczną matka, ale i tak spędza z nią cały swój wolny czas, a dom w którym się znajduje, przypomina willę, o której marzy każda nastolatka. Ja na prawdę nie mam pojęcia co się ze mną stało. Może umarłam i obudziłam się w innym wcieleniu?
*przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale chyba sami wiecie nauka i te sprawy, ale obiecuję, że będę teraz pisała w miarę regularnie
**Dziękuję Ci M. za pomoc :*
*** No i czekam z niecierpliwością na komentarze, bo one są jedyną motywację na napisanie kolejnego rozdziału
piątek, 21 września 2012
Rozdział 6
Nie wiem co się stało, słyszę tylko własne myśli, które jeszcze bardziej kotłują mi się w głowie. Jedyne co widzę, to otchłań, która ogarnęła całe moje ciało. Czuję, że straciłam wszystko co miałam, ale jakoś nie mam pretensji do nikogo, ani do Boga, ani do siebie, ani do ojca. Chyba jest mi teraz po prostu dobrze. Nie czuję bólu, jaki doskwierał mi wcześniej, raczej czuję obojętność na wszystko, jakbym się z wszystkimi pogodziła, jakby się nic nie wydarzyło.Gdybym dopiero miała się urodzić na nowo. Czyżby Bóg mnie wysłuchał? Chciał mi pomóc? Może umarłam? To dlaczego nie ukaże mi się jasny tunel? jedyne pytanie które mnie teraz nurtuje, to fakt gdzie ja jestem. Co się dzieje z moim ciałem? Powiem Wam, że ta niepewność po prostu mnie niszczy od środka, to tak jakbyście byli w centrum jakiegoś ogromnego miasta, szum, hałas, dźwięk silników samochodu i nagle zamykacie oczy, wszystko znika, zapada zmrok, a Wy stajecie się więźniami własnego ciała. Jak to długo jeszcze będzie trwać ? Może do momentu, aż umrze mi rozum i to tak szumnie będzie się nazywać śmiercią? Jeżeli umarłam, to mogę Wam powiedzieć tyle, że nie jest to nic strasznego. Nie ma się czego obawiać. Nie wiem co się dzieje, ale zaczynam czuć straszne mrowienie na stopach, które jakby się przemieszczało coraz wyżej, w stronę serca. Nagle zaczynam słyszeć jakieś dźwięki, a raczej trzaski. Dlaczego nikt mi nie powie co się tutaj dzieje? To jakiś żart? Nagle usłyszałam głos.
-Aby! proszę obudź się, Aby!! - mówiła Kate. Jakby za pomocą czarodziejskiej różdżki otworzyłam oczy, a wokół mnie znajdowała się Kate, trzymając moją rękę.
- Co się stało? - zapytałam oglądając się w okół siebie z przerażeniem.
- Jesteś w szpitalu. Po rozmowie z tatą dziwnie zareagowałaś, zaczęłaś biec jak zwariowana tłocznymi ulicami New Cam, taranując spacerujących ludzi. Kiedy to zobaczyłam, wysiadłam z taksówki i pobiegłam za tobą, krzyczałam, ale chyba mnie nie słyszałaś. I nagle się przewróciłaś i upadłaś na ziemię tracąc przytomność. Oczywiście ktoś zadzwonił po pogotowie i dlatego znajdujesz się tutaj, a nie gdzie indziej.- powiedziała. To by wszystko tłumaczyło i nagle przyszło mnóstwo lekarzy i zabrało mnie na badania, aby sprawdzić czy już wszystko w porządku. Po jakiejś godzinie przywieźli mnie z powrotem, gdzie czekała na mnie Kate.
-Wiesz, bardzo się martwiłam o ciebie. Całą noc tutaj siedziałam mając nadzieję, że się w końcu obudzisz.
-Przepraszam, na prawdę nie chciałam tak narozrabiać.- rzekłam. Rozmawiałyśmy ze sobą jeszcze kilka godzin i nagle do pomieszczenia wszedł lekarz i oznajmił, że jest wszystko w porządku, a utrata przytomności, nie była wynikiem upadku i że dzisiaj będę mogła już wrócić do domu. Bardzo się z tego ucieszyłam, bo uwierzcie, co jak co, ale szpital, to nie dla mnie. Przyjechała po nas mama Kate, która odwiozła mnie pod sam dom.
-Dziękuje bardzo, nie wiem jak się pani odwdzięczę- powiedziałam.
- Spokojnie, odpoczywaj dużo, musisz wypocząć- powiedziała pani Mery- twoje zdrowie jest o wiele cenniejsze, musisz się oszczędzać.
- Czy na pewno nie chcesz żebym z tobą poszła?- zapytała z troską Kate.
- Nie, na pewno nie, poradzę sobie- powiedziałam. Teraz chciałabym zdecydowanie pobyć sama i jeszcze raz przemyśleć co się stało. Weszłam do domu, pozaświecałam światła, ale oczywiście nikogo nie było. Jak zawsze. na zewnątrz było nadzwyczajnie ciepło jak na wrzesień. Zrobiłam sobie ciepłą herbatę i poszłam usiąść na tarasie, aby móc jeszcze raz przemyśleć całą zaistniałą sytuację. Patrzyłam w niebo, zawsze tak robiłam i robię, kiedy mam jakieś problemy, to mi po prostu pomaga. Z chwilą, kiedy w szpitalu otworzyłam oczy i znalazłam się znowu "pośród żywych" znowu wszystko wróciło, nienawiść i ogromny ból. Cały czas nie mogę rozumieć, jak on mnie mógł, aż tak zawieść i zranić. Nigdy nikt mnie tak nie upokorzył. Czuję się jak nie chciane dziecko. Tak, użalam się nad sobą, ale myślę, że w takiej sytuacji, po prostu mam do tego prawo. Może i źle zrobiłam, że zaczęłam biec, ale tak właściwie, to co miałam robić? Przyglądać się temu bezkarnie? Może jeszcze pełna wdzięczności podziękować mu za ofiarowane datki na biednych? Byłam w szpitalu, a ani on, ani mama nawet nie zadzwonili, nie zapytali. Mogę się założyć, że nawet nie są świadomi tego co się stało, bo i tak ich nie interesuje, a przecież tak ogromny gest, jakim było czekanie przy mnie, który otrzymałam od Kate wymagałby ogromnego poświęcenia i zmarnowania jakże cennego czasu, a to już dla takich ludzi jak oni za wiele. Tak właściwie, dla własnego ojca jestem nikim, ale to żadna nowość. Zresztą, on w moich oczach też stracił ogromny autorytet, mimo tego, że nie obdarowywał mnie wielkimi uczuciami, ale traktowałam go jak kogoś wielkiego, kogoś, kto tak na prawdę osiągnął bardzo wiele w swoim życiu. Spełnił swoje marzenia w odróżnieniu do mnie. Co ja właściwie sobą reprezentuję? Siedzę taka żałosna i wpatruję się w gwiazdy mając nadzieję na lepsze jutro. Nie nawiedzę siebie za to kim jestem, bo nawet nie potrafię zawalczyć o własne ja, o to bym była kimś lepszym. "Chciałabym być kimś innym!"- krzyknęłam w myślach i w tym momencie zobaczyłam spadającą gwiazdę. I znowu łudzę się, że marzenia pogubionej w tym świecie nastolatki, po prostu się spełnia, ale tak nie jest. To po prostu brednie. Zmęczona dniem i przytłaczającymi mnie problemami, poszłam spać.
-Aby! proszę obudź się, Aby!! - mówiła Kate. Jakby za pomocą czarodziejskiej różdżki otworzyłam oczy, a wokół mnie znajdowała się Kate, trzymając moją rękę.
- Co się stało? - zapytałam oglądając się w okół siebie z przerażeniem.
- Jesteś w szpitalu. Po rozmowie z tatą dziwnie zareagowałaś, zaczęłaś biec jak zwariowana tłocznymi ulicami New Cam, taranując spacerujących ludzi. Kiedy to zobaczyłam, wysiadłam z taksówki i pobiegłam za tobą, krzyczałam, ale chyba mnie nie słyszałaś. I nagle się przewróciłaś i upadłaś na ziemię tracąc przytomność. Oczywiście ktoś zadzwonił po pogotowie i dlatego znajdujesz się tutaj, a nie gdzie indziej.- powiedziała. To by wszystko tłumaczyło i nagle przyszło mnóstwo lekarzy i zabrało mnie na badania, aby sprawdzić czy już wszystko w porządku. Po jakiejś godzinie przywieźli mnie z powrotem, gdzie czekała na mnie Kate.
-Wiesz, bardzo się martwiłam o ciebie. Całą noc tutaj siedziałam mając nadzieję, że się w końcu obudzisz.
-Przepraszam, na prawdę nie chciałam tak narozrabiać.- rzekłam. Rozmawiałyśmy ze sobą jeszcze kilka godzin i nagle do pomieszczenia wszedł lekarz i oznajmił, że jest wszystko w porządku, a utrata przytomności, nie była wynikiem upadku i że dzisiaj będę mogła już wrócić do domu. Bardzo się z tego ucieszyłam, bo uwierzcie, co jak co, ale szpital, to nie dla mnie. Przyjechała po nas mama Kate, która odwiozła mnie pod sam dom.
-Dziękuje bardzo, nie wiem jak się pani odwdzięczę- powiedziałam.
- Spokojnie, odpoczywaj dużo, musisz wypocząć- powiedziała pani Mery- twoje zdrowie jest o wiele cenniejsze, musisz się oszczędzać.
- Czy na pewno nie chcesz żebym z tobą poszła?- zapytała z troską Kate.
- Nie, na pewno nie, poradzę sobie- powiedziałam. Teraz chciałabym zdecydowanie pobyć sama i jeszcze raz przemyśleć co się stało. Weszłam do domu, pozaświecałam światła, ale oczywiście nikogo nie było. Jak zawsze. na zewnątrz było nadzwyczajnie ciepło jak na wrzesień. Zrobiłam sobie ciepłą herbatę i poszłam usiąść na tarasie, aby móc jeszcze raz przemyśleć całą zaistniałą sytuację. Patrzyłam w niebo, zawsze tak robiłam i robię, kiedy mam jakieś problemy, to mi po prostu pomaga. Z chwilą, kiedy w szpitalu otworzyłam oczy i znalazłam się znowu "pośród żywych" znowu wszystko wróciło, nienawiść i ogromny ból. Cały czas nie mogę rozumieć, jak on mnie mógł, aż tak zawieść i zranić. Nigdy nikt mnie tak nie upokorzył. Czuję się jak nie chciane dziecko. Tak, użalam się nad sobą, ale myślę, że w takiej sytuacji, po prostu mam do tego prawo. Może i źle zrobiłam, że zaczęłam biec, ale tak właściwie, to co miałam robić? Przyglądać się temu bezkarnie? Może jeszcze pełna wdzięczności podziękować mu za ofiarowane datki na biednych? Byłam w szpitalu, a ani on, ani mama nawet nie zadzwonili, nie zapytali. Mogę się założyć, że nawet nie są świadomi tego co się stało, bo i tak ich nie interesuje, a przecież tak ogromny gest, jakim było czekanie przy mnie, który otrzymałam od Kate wymagałby ogromnego poświęcenia i zmarnowania jakże cennego czasu, a to już dla takich ludzi jak oni za wiele. Tak właściwie, dla własnego ojca jestem nikim, ale to żadna nowość. Zresztą, on w moich oczach też stracił ogromny autorytet, mimo tego, że nie obdarowywał mnie wielkimi uczuciami, ale traktowałam go jak kogoś wielkiego, kogoś, kto tak na prawdę osiągnął bardzo wiele w swoim życiu. Spełnił swoje marzenia w odróżnieniu do mnie. Co ja właściwie sobą reprezentuję? Siedzę taka żałosna i wpatruję się w gwiazdy mając nadzieję na lepsze jutro. Nie nawiedzę siebie za to kim jestem, bo nawet nie potrafię zawalczyć o własne ja, o to bym była kimś lepszym. "Chciałabym być kimś innym!"- krzyknęłam w myślach i w tym momencie zobaczyłam spadającą gwiazdę. I znowu łudzę się, że marzenia pogubionej w tym świecie nastolatki, po prostu się spełnia, ale tak nie jest. To po prostu brednie. Zmęczona dniem i przytłaczającymi mnie problemami, poszłam spać.
niedziela, 16 września 2012
Rozdział 5
Stoję i nie wiem co powinnam
teraz zrobić, co powinnam myśleć. Nie wierzę w to co się stało, to nie może być
prawda! Strugi łez zalewają mi twarz, a ja czuję całkowity paraliż. On odszedł
ze swoim znajomym, lecz w pewnym momencie odwrócił głowę w moją stronę, jakby
chciał sprawdzić moją reakcję i wtedy nasze oczy się spotkały. Tego wyrazu
twarzy nie zapomnę do końca życia. Niby smutek, a zarazem obojętność. Popatrzył
na mnie tak jak by chciał mnie zatrzymać, przeprosić, ale to tylko puste
spojrzenie. Co było dalej? Nie pamiętam. Obróciłam się i zaczęłam biec co sił w
nogach, przed siebie, wzdłuż głównej ulicy New Cam. Czułam taki ból, rozpacz,
gorycz w sercu i ogromne upokorzenie. Nigdy w życiu nie spotkało mnie nic
gorszego. Cały czas biegnę. Gdzie? Przed siebie. Nie mam żadnego celu, tak jak
i w moim życiu. Zgubił się sens życia. W jednej chwili straciłam kolejną bliską
mi osobę- ojca. Nie mam już taty i
zaczynam wątpić w to, że on kiedykolwiek nim był. To dla mnie gorsze przeżycie
niżeli by umarł. Wtedy byłoby mi ciężko, ale prędzej, czy później pogodziłabym
się z tym i zaczęłabym żyć na nowo, ale pamiętałabym go jako osobę, która mimo
wszystko mnie bardzo kochała, lecz rzadko kiedy to okazywała. Cały czas
myślałam, że śmierć babci, to był cios od losu, ale najwyraźniej się myliłam.
To co dzisiaj się stało dobiło mnie totalnie. Największemu wrogowi nie życzę
tego, co przydarzyło się mi dzisiaj. Uwierzcie mi, naprawdę nie wiem co teraz
mam zrobić? Wrócić do domu? Chyba właśnie go straciłam. Uciec w nieznane? Mój
świat legną w gruzach. Jest jedną wielką ruiną i pobojowiskiem. Boże, dlaczego
mi to robisz? Dlaczego patrzysz teraz na to spokojnie i nie reagujesz? Czy Ty
naprawdę istniejesz? Czy to tylko wytwór mojej wyobraźni i innych ludzi, którzy
pragną mieć kogoś, kto będzie nad nimi czuwał i z zaświatów, będzie kimś więcej
niż tylko człowiekiem. Może to w co wierzyłam cały czas, to tylko jakieś
brednie? Błagam, pokaż mi, że jesteś i
to co teraz myślę nie ma najmniejszego sensu. Chociaż wiem, że na to nie
zasługuję. Pomóż mi. Czym ja sobie zasłużyłam na tyle cierpienia, co mnie w
życiu spotyka? Niejeden człowiek przez całe swoje życie nie zaznał tyle
rozczarowań co ja w ciągu 17 lat. Co tydzień chodzę do kościoła, modlę się
codziennie, błagam Cię o jakąś zmianę w życiu, a Ty owszem, zmieniasz je, ale w
coraz to gorsze. Weź mnie do siebie i skróć moje cierpienia. Tutaj na Ziemi nie
mam już nikogo komu zależało by na mnie. Nie mam w nikim oparcia. Nie mam
żadnego powodu, ni sensownego argumentu, aby dalej żyć. Wszystko straciło
jakikolwiek sens. Ernest Crunch? Szanowany chirurg plastyczny? Pomaga ludziom,
zmienia ich wygląd zewnętrzny, aby żyło się
im lżej i w końcu mogli zaakceptować siebie samych stając i spoglądając
w lustro. Czy to szlachetne, kiedy nie potrafi nawet być ojcem. Jak dla mnie po
prostu przestał istnieć. Boże, dlaczego oddałeś mnie tym ludziom, dlaczego nie
pozwoliłeś mi zostać tam, gdzie byłam przed przyjściem na świat? U Ciebie. Tyle
ludzi pragnie mieć dziecko, marzy o tym, a kiedy spełniłyby się ich modły,
wszystko co materialne przestałoby mieć jakiekolwiek znaczenie, a dziecko
zajęłoby pierwsze miejsce w ich hierarchii wartości. Bo rodzina powinna być
najważniejsza, ale nie, Ty musiałeś mnie wysłać do ludzi dla których jestem
tylko wpadką i najzwyczajniejszym przypadkiem, a zarazem balastem na całe
życie, który tylko zawadza, a przy okazji totalnie rujnuje życie zawodowe. Bo
cóż może zrobić piegowaty rudzielec? Tacy nie mogą zrobić kariery w tym kraju.
Inne modele piękna są kreowane przez prasę czy telewizję. Kiedy powoli zaczęło
mi się układać, to znowu wszystko zniszczyłeś, bo pozwoliłeś na to, aby tak się
stało. Kim ja dla Ciebie jestem? Zabawką? Królikiem doświadczalnym, czy
niechcianym dzieckiem? A może i dla Ciebie w niebie byłam kulą u nogi i dlatego postanowiłeś mnie w ten sposób
ukarać? Powiem Ci tak, wystarczająco cierpię, żaden ból cielesny nie może być
porównany z bólem, który teraz odczuwam. Chyba dopiero teraz wiem ile zła może
uczynić słowo. Jeżeli mnie widzisz i słyszysz moje myśli, to ulżyj mi, proszę.
Weź mnie do siebie i wybaw z tego ziemskiego piekła, albo daj mi chociaż druga
szansę, pozwól narodzić mi się na nowo, gdzie indziej. Tylko Ciebie potrzebuję
i Ty możesz mi pomóc. Błagam, odezwij się, a nie patrz tym swoim boskim
wzrokiem. Widzisz co ja teraz robię? Co się ze mną dzieje? Jakie emocje mi
towarzyszą? Biegnę. Powoli czuję jak tracę siły. Nagle zapanowała zupełna
ciemność. Nigdy nic podobnego nie czułam. Nic nie słyszę, nic nie widzę. Chcę
poruszyć ręką, nogą, ale nie mam władzy nad swoim ciałem. Jakby ktoś mi ją
odebrał.
Subskrybuj:
Posty (Atom)