piątek, 1 marca 2013

Rozdział 13

-Dziękuję- powiedziałam delikatnie otwierając  oczy. 
To co zobaczyłam zapadło mi dech w piersiach. Moim oczu ukazał się widok, niezwykły, który był mi obcy. Takie rzeczy widziałam tylko w gazetach, podręcznikach czy telewizji, ale na pewno nie na żywo. Lazurowa woda, która po brzegi wypełnia jeziora jest po prostu cudowna. Dodatkowo dodaje  klimatu temu miejscu całkowity brak ludzi. Kompletna pustka. Jakbyśmy się znajdowali gdzieś na końcu świata.Widok jakby z obrazka, ale nie. To rzeczywistość, a zarazem jakby sen na jawie. Przetarłam lekko oczy z niedowierzaniem, ale nic się nie zmieniło, wszystko było takie same. Nigdy tutaj nie byłam, ale coś w środku podpowiada mi, że to miejsce było i jest bardzo ważne dla mnie i dla Michaela. Poczułam nagle ukłucie, jakby połączenie bólu z namiętnością i pożądaniem. Nagle chwycił mnie delikatnie za rękę i znowu moje ciało przeszył mnie dreszcz. A między naszymi dłońmi jakby przeszły iskry. To jest takie przyjemne uczucie.
- Pamiętasz ?- zapytał swoim niezwykle męskim głosem.
-Niestety nic nie mogę sobie nic przypomnieć.- powiedziałam
- Na prawdę?
-Niestety tak, ale mam nadzieję, że wszystko sobie przypomnę.
No i znowu skłamałam. Czuję się tak dziwnie. Chciałabym, mu o wszystkim powiedzieć, ale to mogłoby jeszcze pogorszyć sytuację i tyle.
-W takim razie chodź, przejdziemy się na mały spacer, a ja opowiem ci coś nie coś o tym miejscu.Może coś sobie przypomnisz.
-Myślę, że to na prawdę świetny pomysł.-rzekłam z ulgą w głosie.
To na prawdę dobry pomysł. I tak sobie niczego nie przypomnę, to oczywiste, ale przynajmniej dowiem się coś nie coś o samej sobie. Trzymając się za ręce szliśmy wzdłuż jeziora. Nagle Michael zaczął:
-Wiesz, tutaj tak na prawdę się poznaliśmy. Znaczy w dzieciństwie kiedy coś nie szło po mojej myśli, wsiadałem w autobus  i przyjeżdżałem tutaj. Uwielbiałem to miejsce, bo wydawało mi się takie moje, przez nikogo nieodkryte, o którym wiedziałem tylko ja, do czasu, kiedy przyjechałem tutaj po kłótni z rodzicami i zobaczyłem ciebie. Spacerowałaś brzegiem jeziora. Obserwowałem cię jakiś czas. Po chwili usiadłaś na pomoście i wpatrywałaś się pustym wzrokiem w lustro wody. Wyglądałaś ślicznie, ale byłaś jakby nieobecna. Długo zastanawiałem się co mam zrobić. Wpatrywałem się w ciebie jak w obrazek. Po prostu bałem się podejść, zagadać. Po chwili namysłu, podszedłem do ciebie i delikatnie dotknąłem  cię za ramię, ponieważ nie reagowałaś kiedy mówiłem do ciebie. Ty odwróciłaś się wyciągając jedną słuchawkę, równocześnie ocierając łzy spływające po policzku. Bardzo się wystraszyłaś, ale wtedy się przedstawiłem i od razu zmienił się ton naszej rozmowy.
 - Ale dlaczego płakałam?- Wiesz, wtedy podczas naszego pierwszego spotkania nic mi nie chciałaś powiedzieć, więc niczego się nie dowiedziałem.
-A później powiedziałam Ci co się stało tak?- zapytałam. Michael zamilkł.- No powiedz co się stało- kontynuowałam.
- Wiesz powiem Ci za jakiś czas. Nic ci nie grozi, możesz być spokojna. - powiedział lekko zdenerwowanym głosem przytulając mnie delikatnie. Wystraszyłam się, co mogło się takiego stać, ale fakt, że jestem z najcudowniejszym chłopakiem, w takim miejscu, sprawiło, że nie miałam głowy do tego, aby rozpamiętywać tego co było kiedyś. Znowu chwycił mnie za rękę, zbliżyliśmy się do ogromnego kamienia, który wprost zatarasował nam drogę.
-Poczekaj, zamknij oczy-powiedział.
-Znowu jakaś niespodzianka?
-Na pewno ci się spodoba, więc nie marudź.. - oznajmił wesołym głosem. Jak powiedział, tak zrobiłam, dlaczego nie.
-To tutaj niedaleko, zaraz za kamieniem. Chodź, chodź- Kiedy  znaleźliśmy się na miejscu odparł:
-Możesz otworzyć już oczy. - No i to co zobaczyłam znowu kolejny raz zaparło mi dech w piersiach.  Na pomoście, był rozłożony beżowy koc. A na nim znajdował się kosz i bukiet kwiatów wsadzony do wazonu wypełnionego wodą.
- Dokładnie tutaj, w tym miejscu spotkałem cię po raz pierwszy. Zapraszam panią na romantyczną kolację. Co prawda jeszcze wcześnie, ale trudno by to było nazwać obiadem.- kąciki jego ust podniosły się lekko ku górze, jakby chciał się uśmiechnąć, ale nie był pewien mojej reakcji.
-Byłbym zapomniał- podbiegł pod bukiet i wręczył mi go. Wpatrywałam się w niego przez chwilę, przyjęłam kwiaty, uśmiechnęłam się, a po policzku spłynęła mi łza.
-Coś się stało?
-Nie, po prostu wzruszyłam się. To bardzo miłe, że tyle dla mnie robisz, dziękuję.- w tym samym momencie podeszłam i pocałowałam Michaela. Odwdzięczył się tym samym. Po chwili, delikatnie przytulił mnie do siebie, a ja położyłam głowę na jego klatce piersiowej słysząc jego przyśpieszone bicie serca. Czuję się taka bezpieczna, kochana przez kogoś i doceniania. Taki ładny chłopak zrobił dla mnie coś takiego? To, że przyprowadził mnie tutaj, pokazał mi to cudowne miejsce, że przygotował dla nas coś do zjedzenia i te piękne kwiaty. Do niedawna byłoby to tylko niespełnionym marzeniem, właściwie nawet teraz czuję się jak w jakiejś bajce. Nigdy nikt dla mnie czegoś nie zrobił. To kolejny dla mnie już pierwszy raz. Z dnia na dzień coraz bardziej się w nim zakochuję.
-Znowu płaczesz.
-No tak.- powiedziałam uśmiechając się.
-Tak jak wtedy. Wiesz, mimo tego, że to ty straciłaś pamięć i wszystko jest dla ciebie nowe, to muszę przyznać, że  sprawia mi przyjemność, kiedy poznajemy i odkrywamy się na nowo. To takie podniecające.
- Dziękuję, jesteś na prawdę cudowny, nie wiem jak ja się tobie odwdzięczę za to wszystko co dla mnie robisz.
-Będziemy kwita, jeżeli zjesz wszystko co przygotowałem. Na przystawkę własnoręcznie robione kanapki z masłem orzechowym, a danie główne, to mój specjał, spaghetti w sosie własnym.
- Brzmi wyśmienicie. - usiedliśmy i znowu zaczęliśmy rozmawiać. Temat za tematem. Dosłownie nie było końca, mimo tego, że jakby nie było, jest dla mnie jeszcze obcym człowiekiem. Obserwowaliśmy zachód słońca, który był zjawiskowy. Niby zachód jak zachód, ale w takiej chwili jak ta, właśnie takie szczegóły dodają magii i wydają się jeszcze bardziej niezwykłe niż zawsze. Pełnia księżyca dawała tak ogromny blask, że zatraciliśmy całkowicie poczucie czasu. Kiedy zaczęło robić się chłodno, wstaliśmy i posprzątaliśmy za sobą. Michael jak prawdziwy dżentelmen dał mi swoją marynarkę, a sam nałożył na swoje ramiona koc i poszliśmy w kierunku auta. Po jakimś czasie dojechaliśmy na miejsce. Odprowadził mnie pod same drzwi domu i pożegnaliśmy się, a ja obdarowałam go całusem w policzek. Otworzyłam drzwi, myślałam, że przemknę się do pokoju niepostrzeżenie, ale niestety. Wychodząc po schodach zobaczyłam zapalające się światło.






piątek, 22 lutego 2013

Rozdział 12

        Zaniemówiłyśmy. Wtedy tata przeprosił nas i wyszedł z salonu, my kontynuowałyśmy rozmowę. Kiedy skończyłyśmy, wyszłam z salonu i poszłam do pokoju. Ku mojemu zdziwieniu tata wciąż rozmawiał przez telefon z kimś, ale jakoś dziwnie się zaczął zachowywać kiedy mnie zobaczył. Chociaż to pewnie jakaś ważna rozmowa firmowa i nie koniecznie chciał abym podsłuchiwała. Ja oczywiście  dochodząc do pokoju znowu poczułam zmęczenie i położyłam się na chwilę, no i jak można się domyślać, odpłynęłam. Nie wiem na ile, ale spało mi się całkiem nieźle, ale najgorsze jest to, że obudził mnie dźwięk SMS, znowu takie DEJA VU ( deża wi). Oczywiście dźwięk ten zadziałał na mnie jak zimny prysznic, bo przecież jedyna osoba z którą jak na razie pisze, to oczywiście Michael.  Spojrzałam na ekran telefonu i zobaczyłam

WIADOMOŚĆ OD MIKE : " JAK SIĘ DZISIAJ CZUJESZ?".

 Moja odpowiedź ? Co ja mu mam napisać, po chwili namysłu odpisałam: "Z DNIA NA DZIEŃ CORAZ LEPIEJ". Nie minęło nawet 5 minut i już uzyskałam odpowiedź.

WIADOMOŚĆ OD MIKE: "W TAKIM RAZIE KOCHANIE PORYWAM CIĘ NA MAŁĄ WYCIECZKĘ, CZY CI SIĘ TO PODOBA CZY NIE. BĄDŹ GOTOWA O 15." 

Zaczynam się zastanawiać czy ja mam tutaj coś do powiedzenia? Chyba nie mam wyboru. Porywa mnie? trochę się boję, bo jak by nie było Michael dalej jest dla mnie kimś obcą osobą. Wiem, że obiecałam nie wracać do tego co było, ale to jest po prostu chyba silniejsze ode mnie. No trudno. Najwidoczniej nie da się tak łatwo zapomnieć. A właściwie która jest godzina? Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że mam zaledwie godzinę, aby doprowadzić się znowu do stanu w którym mogłabym się pokazać chłopakowi, który na prawdę mi się bardzo podoba. Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy, spięłam w kok, a następnie poszłam wybrać jakieś nowe ubranie. Najchętniej pozostałabym w tym co mam obecnie ubrane, ale chyba nie wypada. Weszłam do garderoby i dopiero teraz zaczął się problem, co tak właściwie co ubrać. Bo gdzie on chce mnie zabrać ? Wycieczka? Co może się kryć pod tym hasłem? Chyba muszę postawić na dość dziwnym, ale zarazem idealnym połączeniu, elegancji z wygodą. Ubrałam czarne dopasowane spodnie, zwiewną białą bluzkę, beżowy sweterek, złotą bransoletkę i beżowe jazzówki. Myślę, że to idealne połączenie, które sprawia, że czuję się dość swobodnie, a zarazem podkreśla moje idealne kształty. Przepraszam Was, ze tyle czasu skupiam się na ubraniu, ale wiecie jakie to dla kobiety jest ważne, a jeszcze dodatkowo zauważyłam, ze mam całkiem niezły zmysł i całkiem nieźle wychodzi mi dobieranie jednego do drugiego i po prostu zaczynam się tym bawić, mimo tego, że robię to 2 raz w życiu. Nigdy wcześniej nie zwracałam uwagi jak wyglądam, jak się ubieram, połączenie ubrań było dla mnie wprost obojętne. Zdolna byłam połączyć wściekle żółtą bluzkę z różowymi spodniami, niby nic takiego, ale chyba dopiero w tym nowym ciele zaczynam dostrzegać to co robiłam źle. No i nagle ktoś zadzwonił na dzwonek, o nie! Tyle czasu pochłonęło mi wybieranie ubrań, że całkowicie zatraciłam rachubę czasu. Zebrałam najpotrzebniejsze rzeczy i wsadziłam do torebki i zbiegłam na dół. Michael stał tam już i czekał z opakowaniem czekoladek LINDOR. Jak on dzisiaj ślicznie wygląda. Idealnie. Ma ubrane na sobie niebieskie jeansy, biały, dopasowany T-SHIRT w zielone paski i na to czarny sweterek. Znowu kolejny raz sie w nim zakochałam. Matko, kiedyś mogłam pomarzyć tylko o takim chłopaku, a tu nagle jeden dzień i marzenie się zmaterializowało. Czekoladki dałam mojej mamie i wyszłam z domu. Na parkingi przed domem zauważyłam nowiuteńkie czarne AUDI a8. Trochę zaskoczył mnie fakt, że on prowadził mnie wprost w jego stronę, przed wejściem do samochodu Michael podszedł do mnie, pocałował mnie w policzek i otworzył mi drzwi z przodu samochodu. Oczywiście zauroczona wsiadłam bez wahania. Zanim zapalił silnik, zapytałam:
- Powiesz mi w końcu gdzie pojedziemy?
-A, tak, byłbym zapomniał- odpowiedział i w tym samym momencie sięgnął ręką na tynie siedzenie po jakiś kawałek materiału i zasłonił mi oczy. - to ma być tajemnica, nie gniewaj się, jak tylko dojedziemy, obiecuję, że Ci to ściągnę.- dokończył. Nienawidzę mieć zasłoniętych oczu. Nieeeee. Chociaż mój wewnętrzny głos mówił, żebym w końcu przestała marudzić i dziękowała losowi za to co mam, a nie wiecznie mi coś nie pasuje i w sumie zgadzam się. Jadąc rozmawialiśmy, jakby poznając się na nowo. Nagle po jakimś czasie samochód się zatrzymał. Najpierw Michael wysiadł z auta, a następnie otworzył drzwi i pomógł wyjść z auta tak, abym nie zrobiła sobie "krzywdy". Zamknął auto, chwycił mnie za obie ręce idąc za mną i asekurując każdy mój ruch. Mimo tego, ze nic nie widzę, czuję się taka bezpieczna. Nie wiem gdzie jesteśmy, czuję taki nie pewny grunt, jakby las, czy coś ? nie mam pojęcia.
-Chodź to już nie daleko- powiedział cichym i tym swoim niezwykle męskim głosem i pociągnął mnie delikatnie do przodu prowadząc przez jakieś zarośla. Słyszałam tylko dźwięk strzelających pod moimi stopami gałązek. Po jakimś czasie się zatrzymaliśmy się no i w końcu stało się to na co tak długo czekałam. Przytulił mnie, a następnie stanął za mną i zaczął delikatnie odwiązywać chustkę.


sobota, 9 lutego 2013

Rozdział 11

Teraz  myśli kotłują mi się w głowie po tym co do mnie powiedział, nie wiedziałam co tak na prawdę mam mu odpowiedzieć, no dobra wybaczam mu, ale z drugiej strony nie wiem jak było na prawdę, może on mnie oszukuje, wykorzystując moją niewiedzę i naiwność, a teraz testuje mnie na ile pamiętam. Już mu mogę powiedzieć, nic nie pamiętam! Ale mam się bawić życiem, moje życie to film, a ja w nim gram główną rolę i to ja tworzę scenariusz, co jest piękne. Dzień, aż do wieczora spędziłam z Michelem, jak na razie był to najpiękniejszy dzień w moim życiu, czekam na więcej. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, w między czasie mama przyniosła nam kolację do pokoju,  czasem nie wiedziałam co mam powiedzieć, więc po prostu milczałam, ale ta cisza nie była męcząca, czy krępująca, wręcz odwrotnie. Czułam się przy nim tak swobodnie, nie musiałam nikogo udawać. Położył się obok mnie i oglądnęliśmy film z serii "Trzy metry nad niebem" i pierwszy raz oglądając romans nie czułam ani odrobiny nutki zazdrości. Bo wymarzonego chłopaka miałam tuż przy sobie, do którego mogłam się przytulić, czując bicie jego serca czy lekko przyśpieszony oddech. Wtulona w jego ciało, zmęczona dniem i licznymi wrażeniami, zasnęłam jak dziecko.
       Nad ranem obudził mnie dźwięk, jakby SMS.Otworzyłam oczy, Michaela już nie było. Jaki wstyd, zasnęłam. Od razu rozglądnęłam się poszukując jakiegoś urządzenia, źródła, znalazłam jakiś wypasiony telefon, pierwszy raz takie coś widziałam na oczy, ale właściwie wszystko co tutaj widzę, jest dla mnie nowością, miałam małe problemy z odblokowaniem, ale udało się i zobaczyłam WIADOMOŚĆ SMS OD MIKE. Mike ? Ciekawe ile mam takich gadżetów o których istnieniu nawet nie wiem. Otworzyłam wiadomość i przeczytałam :

"DZIEŃ DOBRY. MAM NADZIEJĘ, ŻE NIE OBUDZIŁEM CIĘ WCZORAJ KIEDY ZAMYKAŁEM DRZWI TWOJEGO POKOJU. WYGLĄDASZ TAK ŚLICZNIE JAK ŚPISZ. WSTAWAJ. KOCHAM CIĘ." 

No i w tym momencie zaczęłam śmiać się sama do siebie widząc ten telefon i tą wiadomość. Mam nadzieję, ze nie ma żadnych kamer w tym pokoju, bo uznają mnie za wariatkę, chociaż po tym domu wszystkiego można się spodziewać. Może  zwariowałam? Nie,  chyba pierwszy raz się zakochałam i nie muszę robić tych wszystkich rzeczy w których nie jestem dobra, jak pierwsza randka, flirt i inne podchody, bo to wszystko mam już po prostu za sobą, nie powiem, że się nie cieszę. Wstałam, otworzyłam drzwi i zobaczyłam mamę rozmawiającą z jakimś mężczyzną. Na pierwszy rzut oka go nie poznałam, ale kiedy przyjrzałam mu się dokładniej, nie mogłam uwierzyć własnym oczom. To tata we własnej osobie, ale taki inny, przystojniejszy, zadbany. Nawet jak dla mnie wyglądał na prawdę świetnie. Z minuty na minutę coraz bardziej zaczyna mi się podobać to wszystko co mnie otacza. Przyglądałam im się chwilkę, pierwszy raz widziałam ich razem, no tak, teraz są innymi ludźmi, ale przez to że są tacy sami jak w moim życiu, jestem wprost spragniona takiego widoku. Widoku normalnej rodziny. Gdzie razem je się posiłki i pędza każdą wolną chwilę. Nagle zauważył mnie tata i zawołał:
- O Aby, córeczko, widzę, że się już lepiej czujesz, zejdź tutaj do nas na dół. Zjedz z nami śniadanie.-no teraz mam przynajmniej pewność, że ona na  sto procent jest moim tatą, a nie np. sąsiadem, który tak na złość przyszedł sie przywitać, albo coś. Bo w tym innym dla mnie świecie, muszę być ostrożna.
-Tak, już zejdę, tylko się przebiorę- powiedziałam, no i oczywiście jeszcze odpiszę Michaelowi na sms. Weszłam do pokoju, pierwsze co, chwyciłam za ten telefon i odpisałam :

 "WSTAŁAM, SPAŁAM JAK ZABITA, JA NAWET NIE WIEM KIEDY WYSZEDŁEŚ. DZIĘKI, JESTEŚ KOCHANY."

 No i to by było na tyle. Poszłam łazienki z której korzystam tylko ja, ponieważ drzwi do niej znajdują się tylko w moim pokoju. Cała była wyłożona jasnobeżowymi płytkami z dodatkami ciemnobrązowymi, połączonymi z drewnianymi dodatkami i ogromnym lustrem, w którym mogłabym się przeglądać bez końca. Na półce stało tyle kosmetyków, nie wiedziałam od czego zacząć, milion kremów, żeli, a każdy do czego innego. Użyłam na dobry początek żelu do twarzy, nałożyłam delikatnie krem i poszłam do garderoby no i tam dopiero miałam dylemat. Nie miałam bladego pojęcia co mam ubrać, nie dlatego, że nic nie miałam do ubrania, ale dlatego, że najchętniej ubrałabym wszystko. Ale w końcu zdecydowałam się na czarne rurki, biały, dopasowany t-shirt, beżowy kardigan, do tego jeszcze długi naszyjnik, parę dodatków i oczywiście CONVERSY, o których wcześniej mogłabym sobie tylko pomarzyć. Tak ubrana zeszłam na dół. Mama spojrzała na mnie miłym wzrokiem i dodała
-Jak zwykle, nasza córeczka nawet na śniadanie wygląda idealnie- hmm, czyżby podobał jej się mój strój? To nawet miłe. Mogłabym to robić codziennie. To jak gra i jedna wielka układanka, co do siebie pasuje a co nie. Zjedliśmy razem śniadanie. Rozmawialiśmy o wszystkim. No i faktycznie czułam się jak bym należała do tej rodziny od początku. Nagle zadzwonił telefon.


poniedziałek, 21 stycznia 2013

Rozdział 10

-Witaj Aby, co się stało? W czym mogę ci pomóc?- zapytała.
-Nie wiem czy jesteś w stanie mi pomóc, ale błagam, powiedz mi kim on właściwie jest? Pierwszy raz go w życiu widzę, ale chyba jest dla mnie kimś więcej niż tylko kolegą. A może to brat?- zapytałam czując kompletna pustkę w głowie.
-Zapomniałam Ci powiedzieć- zaczęła, oczywiście, przez moją niecierpliwość i ciekawość przerwałam jej i zapytałam:
-Ale co się stało, dlaczego on się nie rusza? Co jest grane?
-Spokojnie, nie powiedziałam ci o tym?
-nie- rzekłam zmieszanym głosem.
-Ach no tak, przepraszam, kiedy wzywasz mojej pomocy, abym mogła pojawić się niepostrzeżenie, czas staje w miejscu, takie coś jak w telewizji STOP KLATKA. Teraz kiedy nikt nie chodzi, panuje idealna cisza, nikt nam nie przeszkadza, możemy rozmawiać w spokoju, a kiedy zniknę powrócisz do czynności, którą robiłaś wcześniej i tyle. A więc tak. Zacznę wszystko po kolei, jak już wcześniej wspomniałam, nie musimy się śpieszyć. Ten chłopak to Michael jest twoim chłopakiem, jesteście już razem prawie od roku, nie odstępuje cię ani na krok. Tamtego dnia tez był z tobą, obwinia się, bo ciężko pracowałaś przed tamtym feralnym koncertem, a żeby tego było mało, na początku złożyłaś mu życzenia urodzinowe i zadedykowałaś mu koncert. To było miłe z twojej strony, ale niestety za zbyt wielką cenę. No i niestety w efekcie stało się jak się stało.
-Dzięki, wiesz, nie wiem sama co powiedzieć, nie wiem co o tym myśleć, jestem zwykłą nastolatką, a przez jedno głupie życzenie zmieniło się wszystko, jestem kimś kim tylko marzyłam być, otaczają mnie ludzie, dla których jestem kimś, którzy mnie szanują, całkowicie inaczej niż wcześniej, zaczyna się dziać coś dziwnego na widok tego chłopaka, tak na prawdę go nie znam, a wewnętrznie czuję jakbym znała go już wieki. Każdy kogo widzę jest dla mnie kimś obcym, chyba po prostu boję się, że sobie nie poradzę w tym całym świecie sławy. Nie jestem na to przygotowana.- powiedziałam ze łzami w oczach. Po prostu pękłam. Do końca nie wiem kim jest Samanta, ale czuję, że jest jedyną osobą której jak na razie mogę zaufać, przeszywa mnie dziwne uczucie, niby radość, ale zarazem strach o to co będzie dalej. Kobieta spojrzała na mnie matczynym wzrokiem, a ja dodałam- no i co teraz ze mną będzie jak ja sobie poradzę?
-Nie martw się, nie mogę ci zdradzać przyszłości, ale jedyne co mogę ci powiedzieć, to to, że musisz wszystkich bacznie obserwować, początkowo będziesz traktowana ulgowo, lekarz stwierdził, że przez uraz głowy możesz mieć chwilowe zaniki pamięci, dlatego też wszyscy będą starali się powiedzieć jak najwięcej, abyś coś sobie przypomniała, a ty koduj każdą informację, abyś później oficjalnie mogła powrócić do zdrowia i normalnie funkcjonować w otoczeniu- powiedziała chwytając moją rękę i delikatnie ściskając.
-Czy coś jeszcze chcesz wiedzieć?-zapytała.
-Nie, ale nie odchodź, bądź tutaj ze mną.- niestety zniknęła, a chwilę później ruszył czas i powróciłam do "świata żywych".  On patrzył na mnie takim wzrokiem, jak bym co najmniej umierała.
-Przepraszam za wszystko, nie powinienem nakłaniać cię do tych prób, nie miałem do tego prawa, jestem skończonym idiotą. Myślałem tylko o sobie- mówił, a ja patrzyłam na niego dziwnym wzrokiem, było mi go strasznie żal, kiedy widziałam go takiego umartwiającego się nade mną, mówił jeszcze jakiś czas, ale jak dla mnie to na prawdę za wiele emocji, jak na jeden dzień.
-Nie pamiętasz mnie, prawda?- zapytał jednocześnie całując mnie po dłoni którą trzymał w ręce. No i znowu coś jakby przeszyło mnie od głowy do pięt. Jakby prąd czy iskry?
-Przepraszam, ale wiele rzeczy nie pamiętam, ale powoli staram się wszystko przyswoić. Przepraszam- powiedziałam i stało się coś dziwnego, uroniłam łzę. Ja uroniłam łzę? Aby? Nie to nie możliwe, nie płakałam od momentu kiedy byłam dzieckiem. Mama zawsze powtarzała, że płacz to oznaka słabości, a kobieta nie może być słaba. To co uczyła mnie przez całe życie, runęło w jednym momencie, czy on na prawdę stał się dla mnie kimś tak bardzo ważnym? No najwidoczniej tak. No i znowu biję się z myślami, część mnie cały czas przypomina mi o tym co było kiedyś, co zrobiłam, jaka byłam, co wtedy liczyło się dla mnie, jaki miałam zasady, ale druga część chce zacząć od nowa, wykorzystać w pełni szansę jaką dostałam od losu. Moje rozważania przerwał Michael.
-Wiesz, postaram się ci się pomóc, abyś jak najszybciej przypomniała sobie wszystko.- i w tym momencie kończąc nachylił się i pocałował mnie w usta. To było coś niezwykłego, nigdy nie czułam się taka szczęśliwa, może i mam 17 lat i pewnie większości z Was może wydawać się to głupie, ale nigdy, prze nigdy nie całowałam się z chłopakiem, właściwie nigdy nie miałam chłopaka takiego na poważnie, jakoś nie bardzo czułam taką potrzebę. Jak to się mówi, urodą nie grzeszyłam, dlatego wolałam siedzieć po cichu, z boku, nie rzucając się nikomu w oczy. Totalnie odleciałam. Nawet nie zdawałam sobie sprawę jakie to może być przyjemne czuć usta ukochanego na swoich ustach. O nie, nie mogę żyć tym co było, nie dość, że moje stare życie to było istne piekło, to jeszcze dodatkowo zrujnuje mi to co jest szansą na lepsze życie, przez moje głupie rozpamiętywanie, o tym co było kiedyś. To zamknięty rozdział. Od teraz obiecuję sobie, że w pełni będę korzystała z tego co los mi podarował i nie będę wracała do tego co było i co może zrujnować mi to co jest teraz. Kiedy odsunął swoje usta od moich, czułam, że z każdą chwilą pranę go coraz bardziej. Uśmiechnęłam się w myślach, on usiadł z powrotem na krześle.
-wiesz, z każdą chwilą spędzoną z tobą przypominają mi się nasze wspólne chwile, ale wiesz, może i dobrze, że tak się stało, dzięki temu będziemy mogli poznać się od nowa- rzekłam. No i mam nadzieję, że przed nim, będę mogła być sobą i nie będę musiała nikogo udawać, a moja chwilowa niewiedza będzie usprawiedliwiana amnezją. Czuję się taka szczęśliwa, czuję, że na nowo zaczynam żyć, to na prawdę cudowne uczucie.
-Tak i mam nadzieję, że mi kiedyś wybaczysz- powiedział swoim diabelsko męskim głosem.


*Dziękuję za komentarze i czekam na więcej, co niesamowicie motywuje do dalszej pracy :* pozdrawiam :*:*
** Po lewej stronie przy bohaterach dodaję zdjęcie nowego bohatera, który pojawił się w tym rozdziale 
*** http://blogroku.pl/2012/kategorie/inne-lzycie,4qg,blog.html 
LICZĘ NA WASZE GŁOSY NA BLOGA ROKU ! :*

wtorek, 1 stycznia 2013

Rozdział 9

-Nie pamiętasz nic?- zapytała zaniepokojonym głosem.
-Nie, nie mogę sobie niczego przypomnieć, widzę jak przez mgłę- powiedziałam. Czy ja faktycznie upadłam na głowę? Widzę jak przez mgłę? Co to miało znaczyć z mojej strony, ona zacznie mnie wypytywać, a przecież nie mam bladego pojęcia, co tak na prawdę się stało, powiem inaczej, nie mam prawa wiedzieć co się stało, bo jak by to powiedzieć narodziłam się na nowo.
-Spokojnie, musisz teraz odpoczywał, lekarz mówił, że możesz mieć teraz chwilową amnezję, ale to normalne po wypadku.-rzekła. Po wypadku ? Jakim wypadku? Co się stało tej biednej dziewczynie którą teraz jestem. Myśli kotłują mi się w głowie, nie mam bladego pojęcia, co mam o tym wszystkim myśleć, oszalałam? Nie, ten etap rozważań mam już za sobą, ale dlaczego to wszystko jest takie dziwne? Właściwie spełniły się moje marzenia, jestem kimś innym, tyle tylko, że podczas mówienia życzenia, zapomniałam powiedzieć: Chcę być kimś innym, o kim będę cokolwiek wiedziała. No ale jak to się mówi, trudno.
-Po wypadku?- zapytałam nieśmiałym głosem. No muszę dowiedzieć się co i jak, przecież własne myśli i rozważania mnie wykończą.
-Wiesz, wczoraj podczas koncertu, kiedy byłaś na scenie, w połowie piosenki zemdlałaś i uderzyłaś głową w ustawioną na środku sceny dekorację.-powiedziała. No to mnie troszeczkę wprawiło w osłupienie, co jak co, ale nigdy nie przewidziałabym takiego obrotu sprawy. Piosenkarka mam rozumieć? No cóż. Przecież ja nigdy nie śpiewałam, nawet z chóru kościelnego mnie wyrzucili, a uwierzcie mi tam należał każdy, no oczywiście oprócz mnie, no ale z wiadomych przyczyn. Przecież ja się do tego nie nadaję.
-Ale teraz leż i odpoczywaj, nie możesz się przemęczać, jeżeli chcesz szybko zacząć próby- mówiąc to chwyciła mnie za rękę, jakby się czegoś bała, jestem taka szczęśliwa. Coraz bardziej podoba mi się to nowe życie i to odkrywanie mojego nowego JA. Czuję, że mama się bardzo martwi, ale sama nie wiem czy jest o co, przecież świetnie się czuję. A tak właściwie, to co jest z tatą, ale o tym pewnie dowiem się później, najchętniej wszystkiego chciałabym się dowiedzieć teraz.
-Nie martw się mamo wszystko będzie dobrze.-powiedziałam z lekkim niedowierzaniem i zgodnie z tym co mówiła zamknęłam oczy i zasnęłam. Na prawdę czuję się jakać taka nie swoja, taka słaba. Jakiś czas późnej przebudził mnie trzask drzwi i kłótnia mamy z jakimś chłopakiem, który za wszelką cenę chciał wejść do mnie do pokoju. Otworzyłam oczy i ujrzałam najładniejszego chłopaka jakiego w życiu widziałam. Wysoki
-Niech mnie pani puści, muszę ją zobaczyć, od momentu jej wypadku, odchodzę od zmysłów, a wy nie pozwalacie mi się z nią zobaczyć.- powiedział.
-Ale ona śpi, nie budź jej, lekarz kazał jej dużo odpoczywać...-powiedziała
-Niech wejdzie, nie śpię już- przerwałam jej w połowie zdania. Kiedy to powiedziałam mama ominęła nieznajomego szepcząc mu coś do ucha i wyszła z pokoju. A on? Wyglądał bynajmniej olśniewająco. Miał ciemne włosy, brązowe oczy, wprost jak by ktoś ożywił chłopaka z mojej wyobraźni. To wprost nie możliwe, a jednak, ale co ja się dziwie, przecież mój świat wywrócił się do góry nogami. Wszedł do mojego pokoju ja patrzyłam na niego  wzrokiem zakochanego kundla, nie mogłam wykrztusić ani słowa. To wszystko dzieje się zdecydowanie za szybko. Spojrzał na mnie, usiadł na krześle, które stało obok łóżka. Wpatrywał się we mnie wzrokiem pełnym troski, miłości i pożądania. Milczeliśmy wpatrując się w siebie, nagle przerwał ciszę.
-Martwiłem się o ciebie-powiedział takim męskim głosem, który wprost przeszył moje ciało. Nie potrafię nazwać tego co czuję. Przecież ja go tak właściwie nie znam. Kim on właściwie jest? Ale chwila. Ta kobieta, wróżka, czy opiekunka, jak ona się nazywa. Klasnęłam trzy razy w dłonie sylabizując jej imię, wszystko jakby stanęło w miejscu i nagle pojawiła się tak samo szybko jak wcześniej.
 

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Liebster awards

Z racji, że zostałam nominowana do Liebster awards po raz drugi, a więc na obie nominacje tak jak osoba, która mnie nominowała, odpowiem za jednym razem

Pierwsza nominacja od martina155
   http://1dblogdlakazdego2.blogspot.com
 1. Imię:
Patrycja
2. Ile masz lat?
17
3. Jak długo prowadzisz bloga?

od prawie 5 miesięcy
4. Jak to się stało że zaczęłaś go pisać?

To długa historia, pewna koleżanka prowadzi bloga, pewnego dnia poprosiła mnie, żebym opublikowała posta na jej blogu (który wcześniej napisała), bo ona nie miała dostępu do internetu, no i tym też sposobem dowiedziałam się, że ma bloga, a wtedy zaczęłam obserwować co pisze i jak pisze, bardzo mi się to spodobało i do dzisiaj uważam ją za moje guru (jeżeli chodzi o pisanie) i to ona mnie namówiła do pisania i tak właśnie zaczęła się podróż z pisaniem
5. Twoje inspiracje?
Jeżeli chodzi o osoby które mnie inspirują, to troszkę tego jest, szukam inspiracji pośród ludzi, którzy mnie otaczają, bo są to różne charaktery, którzy nie raz nawet nie zdając sobie sprawy inspirują mnie bardziej niż nie jedna osoba publiczna
6. Pomaga ci ktoś pisać?

Raczej nie, chociaż czasami kiedy mam problem z nazwaniem pewnych czynności radzę się pewnej osoby. Której za wszystko dziękuję :*:*
7. Ostatnia rzecz jakąś byś zrobiła to?
Wyznałabym chłopakowi miłość jako pierwsza.
8. Lubisz 1D jeśli tak to za co?

Tak lubię. Za to, że mimo tego, że stali się popularni z dnia na dzień dzięki programowi, zachowali swój indywidualizm, a zarazem świetnie brzmią w całości, jako zespół, a kasa nie uderzyła im do głowy.
9. Czego nienawidzisz?

Nienawidzę kłamstwa i fałszywości.
10. Kim są dla ciebie przyjaciele?

Przyjaciele to ludzie przy których nie muszę nikogo udawać i jestem po prostu sobą, nie są to osoby które tylko przytakują, ale potrafią mi powiedzieć, żebym się np. ogarnęła, bo coś zrobiłam źle itp. To ludzie, na których zawszę mogę liczyć i na odwrót
11. Najważniejsza osoba w twoim życiu to?

Nie mam jednej najważniejszej osoby. Ale jednymi z kilku, to rodzice, brat i przyjaciółka. 

Druga nominacja od TheNikaJB
http://someone-between-us.blogspot.com/

1.  Skąd jesteś?
ze śląska
2. Pamiętasz co było pierwszym tekstem/ książką/piosenką jaką napisałaś? O czym to było?
to były jakieś bajki, ale nie pamiętam o czym :D
3. Jak wyglądałaby twoja wymarzona randka i gdzie by ona była?
Nigdy o tym nie myślałam, ale pewnie, w jakiejś restauracji, przy świecach :))
4. Co cię pociąga u facetów?
Pociąga mnie zaradność, szczerość, pewność siebie i to, że facet dba o siebie, ale nie przesadnie, bo to są dwie różne rzeczy
5. Masz jakieś tatuaże? Lub chciałabyś mieć?:D
Nie mam tatuaży i nie chcę mieć
6. Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?
 Tak wierzę :)
7. 3 najważniejsze rzeczy w życiu?
szczerość, miłość, rodzina
8. Gdybyś miała jechać na bezludną wyspę, to jakie 3 rzeczy byś wzięła?
 telefon, chłopaka, laptopa
9. Twoje marzenia?
Chciałabym zostać prawnikiem :))
10. Jaki najdziwniejszy prezent dostałaś?
Jajko z porcelany
11. Emm, nie wiem o co by tu zapytać.:) Byłaś kiedyś zakochana?
Nie, myślę, że można to nazwać bardziej zauroczeniem
Nominowałam 11 blogów:
1.  http://shoowers.blogspot.com/
2. http://xnastolatki.blogspot.com/
3.http://b-for-beautiful-nails.blogspot.com/
4.http://dziewczynawnerdach.blogspot.com/
5.http://jola-fashion.blogspot.com/
6.http://niusiaa.blogspot.com/
7.http://iwakeupinfear.blogspot.com/
8.http://soulofinspirationn.blogspot.com/
9.http://our-friendship-our-lifes.blogspot.com/
10.http://akdols.blogspot.com/
11.http://alwayssmilel.blogspot.com/

No i pytania ode mnie:
1. Jak masz na imię?
2. Jak długo piszesz bloga?
3. Co jest Twoim marzeniem?
4. Kim chciałabyś zostać w przyszłości?
5. Co lubisz robić, co sprawia Ci przyjemność ?
6. Czy masz jakiegoś chłopaka?
7. Lubisz zwierzęta?
8. Co jest dla Ciebie ważniejsze, wygląd czy charakter?
9. Jakiego rodzaju filmy lubisz ?
10. Czego nigdy w życiu byś nie zrobiła?
11. Czy jest coś czego się wstydzisz ?

niedziela, 23 grudnia 2012

Rozdział 8

Umarłam? Nie, coś mi się tutaj nie zgadza. W takim razie co z moim poprzednim życiem? Ale chwileczkę, nie no przecież chyba zaczynam popadać w paranoję, bo nadal nazywam się Aby. Rozmyślając zasnęłam. Jakiś czas później obudził mnie głos lekarza rozmawiającego z mamą, który zapewniał ją, że wszystko będzie w porządku, że to wszystko efekt przemęczenia, rozmawiali jeszcze jakiś czas, ale nie mogłam zrozumieć o czym, słyszałam bełkot. Jakiś czas później lekarz wyszedł, a mama usiadła obok mnie głaskając mnie po ręce, to było takie miłe, chciałam aby ta chwila dosłownie trwała wiecznie, jeszcze nie wiem co się stało, ale zaczyna mi się to podobać, może w końcu coś się zmieni w moim życiu, ale skoro znowu odpływam wplątując się w wojnę myśli, no to co ja wczoraj robiłam? Hmmm. Siedziałam i przeklinałam cały świat za to, że jestem taka beznadziejna i bezużyteczna, tak jakby to była kogoś wina. Kiedy otworzyłam oczy nikogo już nie było w moim pokoju, mama podczas mojego pogrążenia we śnie, musiała niezauważenie wyjść z pokoju. Co teraz mam w głowie i o czym teraz myślę ? Powiem Wam. O niczym. Nic mi nie pasuje, do tej cholernej układanki, jak to się mówi, zazwyczaj na filmach w tym momencie bohaterka leżąc beztrosko w łóżku uświadamia sobie krok po kroku co zaszło w jej życiu i dochodzi do tego jak to się stało. A ja? Nie mam bladego pojęcia. Nie no chyba do reszty zwariowałam, przecieram ze zdumienia oczy i widzę wysoką postać kobiety, która patrzy się na mnie z uśmiechem na ustach.
- Nie bój się, jestem ta która ma Ci pomóc odnaleźć się w nowej dla ciebie sytuacji.- rzekła. Głos miała taki delikatny, jakby faktycznie miała dobre intencje.
-Nie wiesz jak się tutaj znalazłaś?-zapytała. No oczywiście, że nie wiem, głupie pytanie. Co ja tutaj robie to jedno, ale co ona tutaj robi to drugie. No chyba oszalałam do reszty. Przecież ona wygląda jak anioł z bajek dla dzieci, jest na prawdę ładna.
-Spokojnie. Nazywam się Samanta. Od wczoraj zostałam twoją opiekunką.
-Opiekunką? - zapytałam z niedowierzaniem. No co jak co, ale opiekunka, zamiast mi pomóc, ta kobieta plącze wszystko i czuję się jeszcze bardziej w rozsypce, to tak jak by ktoś mój świat pokroił na milion maleńkich  kawałeczków i w ciągu minuty kazał mi poukładać z powrotem, to na prawdę niewykonalne, czuję się taka bezradna, mam nadzieję, że ona na prawdę powie mi, co do  cholery tutaj się dzieje.
-Twoje życie które wiodłaś do wczoraj, zniknęło, zgodnie z twoim życzeniem w którym powiedziałaś, że chciałabyś być kimś innym. No i jesteś. Stara Aby nigdy nie istniała, pozostanie ona tylko w twoich wspomnieniach. Jesteś kimś, kim zawsze chciałaś być. Rodzice poświęcają ci tyle czasu ile chcesz i ile od nich wymagasz. Nie możesz nikomu powiedzieć o tym jak wyglądało twoje poprzednie życie, ponieważ to by cię zniszczyło i twoją karierę. Zmienił się też twój wygląd zewnętrzny. Wyglądasz całkowicie inaczej, tak tez widzą cię ludzie, ale żebyś nie doznała zbyt wielkiego szoku, za każdym razem jak spojrzysz w lustro zobaczysz jakąś zmianę, nowość w Twoim wyglądzie.  Jak na razie, to chyba wszystko co mam ci do powiedzenia, kiedy będziesz potrzebowała mojej pomocy, klaśnij trzy razy w dłonie sylabizując moje imię, a pomogę ci w każdej sytuacji.- powiedziała.
-Ale...- zaczęłam, niestety, znikła tak szybko jak szybko się pojawiła. W tym momencie sama nie wiem co mam czuć, to żart? Czy tez faktycznie spełniło się moje życzenie? Nigdy nie urodziła się moja wewnętrzna Aby, czuję się taka pusta, jak bym na nowo się narodziła, ale mam świadomość tego co było kiedyś, jest fajnie, ale za razem tęsknie, kiedy pomyślę, że straciłam wszystko. Właśnie mi się przypomniały słowa, w których powiedziała, że za każdym razem, kiedy spojrzę w lustro dostrzegę nowe zmiany. Nie zastanawiając się ani dłużej, wstałam i podbiegłam do toaletki z lustrem. To co zobaczyłam faktycznie mnie zaskoczyło, mój kolor włosów trochę ściemniał i przestał przypominać istna marchewkę, spojrzałam jeszcze raz i tak kilka razy. do momentu kiedy wykonując powtórzenie nie dostrzegłam już żadnej poprawki. Wpatruję się i nie mogę uwierzyć w to co widzę. Czy to na prawdę ja? Wcześniej zachwycałam się moim brakiem piegów, ale teraz to co widzę, sprawiło, że powoli zaczynają znikać moje troski i zaczynam zapominać o moim poprzednim życiu, bo to, które dopiero zaczynam, zaczyna mi się bardzo, ale to bardzo podobać. Moja twarz jest wprost idealna, różowe usta i to o czym od dawna marzyłam, brązowe oczy. No i co więcej powiem, jestem brunetką. Nie wiem jak to wszystko mogło się stać, ale chyba dopiero teraz czuję, że żyję, nigdy wcześniej nie czułam się tak bardzo szczęśliwa. Mój zachwyt przerwała mama wchodząc do pokoju.
-Co ty kochanie robisz? już do łóżka, przecież wiesz, ze lekarz kazał ci teraz odpoczywać.- powiedziała troskliwym głosem.
-Tak, przepraszam.- powiedziałam. Cały czas mnie zastanawia ten opatrunek na głowie i dlaczego muszę odpoczywać? Może jestem obłożnie chora? No i znowu odpłynęłam, powróciłam na ziemię, kiedy zobaczyłam mamę wychodzącą z pokoju.
-mamo...- powiedziałam cichym głosem.
-Tak Aby?- zapytała podchodząc i siadając przy mnie.
-Powiedz mi co się tak na prawdę stało, bo nic nie mogę sobie przypomnieć- powiedziałam. No wiem, ze niby miałam nie mówić o tym, że nic nie wiem i nic nie pamiętam, ale przecież coś się stało, mam bandaż na głowie. Fakt, że wszystko zapomniałam może idealnie spasuje do zaistniałej sytuacji. Ale nie zależnie od tego co mama mi powie, czy jestem obłożnie chora i zaraz umrę, czy to zwykły wypadek, ale warto było dożyć chwili w której tak niedostępna i mało osiągalna dla mnie kobieta, jaką była moja matka, jest przy mnie.






*znowu wszystkich przepraszam, za tępo mojego pisania, ale obiecuję poprawę.
**Jutro jest Wigilia, chciałabym wszystkim z tej okazji złożyć życzenia. Zdrowych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia :*
*** no i oczywiście czekam na wasze komentarze :))